„Kapłanka w bieli” Trudi Canavan

Bardzo trudno jest mi zaufać pani Trudi Canavan. Za to zawsze wiem, że jej kolejna książka będzie dla mnie niespodzianką. Moja wiedza o jej pisaniu opiera się na Trylogii Czarnego Maga. Pamiętam, że „Gildią magów” byłam bardzo rozczarowana. Po tylu dobrych recenzjach i „achach” i „ochach” na jej temat spodziewałam się arcydzieła, a przeczytałam książkę dobrą, ale nie zachwycającą. Gdyby nie wepchnięcie w moje łapki „Nowicjuszki” przez moją dobrą znajomą sama nie ruszyłabym mojego szanownego tyłka po tę książkę. Nawet by mi to przez myśl nie przeszło. Główna bohaterka mdła, wątki naciągane, jedna ciekawa postać na całą książkę. Ale w „Nowicjuszce” zaczęło się coś dziać a „Uczeń mistrza” okazał się oczekiwanym przeze mnie może nie „arcy”, ale na pewno „dziełem”.

Do „Kapłanki w bieli” podchodziłam, jak pies do jeża. Kiedy wreszcie zaczęłam czytać spodziewałam się powtórki z rozrywki, czyli nudnawego pierwszego tomu, lepszego drugiego i mistrzowskiego zakończenia. Co się okazało ? Trudi zrobiła mnie w balona i napisała dobrą pierwszą część cyklu „Era Pięciorga”. Na pewno się nie nudziłam przy czytaniu 🙂

Pewnym krajem świata pełnego magii zarządza pięciu Białych, czyli nieśmiertelnych przedstawicieli bogów, którzy są ich wiernymi rękami i oczami na ziemi.  Nasza główna bohaterka Auraya jest najmłodszą z nich.  Pełną entuzjazmu i wiary dziewczynę czeka wiele nauki, aby dorównać w wiedzy czterem pozostałym Białym. Niestety, nie ma na to czasu, ponieważ zbliża się wojna między krajami Pięciu Bogów, a ludami o innej wierze, którym przewodzi pięciu odzianych na czarno czarowników. Twierdzą oni, że to ich bogowie są jedynymi i prawdziwymi. Każdą ze stron czeka trudna walka o sojuszników. Auraya  zostaje wysłana do krajów Siyee ( ludzie potrafiący latać ) i Elai( ludzie potrafiący żyć pod wodą).  Obie z tych ras stworzone są przez jedną z bogiń, która pragnie zjednoczenia swoich wyznawców. Najmłodsza z Białych musi sobie też poradzić ze swoim sekretem … darzy zakazaną miłością człowieka, który nie wierzy w jej bogów i posiada wiedzę niezgodną z jej religią.

O fabule można by pisać i pisać. W książce jest wiele ciekawych wątków. Warto zwrócić uwagę na Emerahl – nieśmiertelną, która ukrywa się przed światem w postaci starej wiedźmy, a później jako piękna nierządnica podąża za cyrkliańskim wojskiem. Bardzo spodobał mi się piękny naród Siyee i trochę żałuję, że tak mało dowiedzieliśmy się o nieufnych Elai.

Ciężko jest mi opisywać tę książkę. To jedna z tych, których atmosferę trzeba poczuć, zorientować się w wielu wątkach, zrozumieć mentalność ludzi zamieszkujących magiczną krainę. Jedno jest pewne – to dojrzała książka Trudi Canavan. W Trylogii Czarnego Maga można było poznać rozterkę autorki – pisać tak, żeby było poprawnie i grzecznie dla młodzieży, czy jednak pokazać więcej ognia między głównymi bohaterami, którzy przecież dziećmi już dawno nie są. W „Kapłance w bieli” widać, że Trudi opisała się za jedną ze stron. Pisze dla dorosłego czytelnika i za to ją cenię, bo wiadomo, że „modna książka dla młodzieży” sprzeda się lepiej, a ona zaryzykowała i to ryzyko jej się opłaciło.

Na pewno zapoluję na „Ostatnią z dzikich”, ale po jakiejś przerwie, żeby Trudi mi się nie przejadła 😉

Reklamy

9 thoughts on “„Kapłanka w bieli” Trudi Canavan

  1. Ja ciągle się zabieram za „Gildię Magów”, ale dobrze przeczytać, że kogoś tak bardzo nie zachwyca ta autorka, bo wszędzie tylko SUPERlatywy..

    patsy-books.blogspot.com

  2. Chciałabym tę książkę przeczytać, ale niestety nigdzie nie mogę jej zdobyć. Czytałam „Trylogię Czarnego Maga” tej autorki i bardzo mi się ona podobała, dlatego nie odmówię pozostałym jej książkom. 😉

  3. 🙂 Podoba mi się, że różni ludzie odbierają różne książki zupełnie inaczej. Do pierwszej części Ery Pięciorga mam podobne zdanie, jak ty do pierwszej Czarnego Maga. Uważam że jest zajmująca, owszem, wciąż a nawet lepszym językiem napisana niż poprzednia saga, ale jako że mam bardzo emocjonalny stosunek do Trudi, szukałam w niej coś więcej. Natomiast podano mi te same schematy… Chyba nie miałabym nic przeciwko, ale to, co miało mnie zaskoczyć, nie spełniło swej roli za to wyczułam w tej pisaninie pewnego rodzaju – dystans. Wbrew obiegowej opinii o wielu znanych pisarzach, da się wyczuć, kiedy są zbyt pewni siebie, kiedy robią coś na odwal. Ale mniejsza o to… Grunt, że są ludzie, którym się podoba. Sama pewnie też za jakiś czas sięgnę po kolejne części, bo wcale nie przestałam lubić Trudi tylko dlatego, że akurat nie miałam nastroju odpowiedniego, aby zatopić się w tę książkę. Parę dni temu zostałam obdarowana najnowszą książką z opowiadaniami tej autorki przez pewną księgarnie wysyłkową, przypuszczam więc, że prędzej niż mi się wydaje, zacznę znowu czytać Trudi ;))

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za miły kom. na mej stronie. Jestem naprawdę zbulwersowana taką znieczulicą. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby kogoś mordowano… Też nikt by się nie zatrzymał? Straszne. Współczuję i zarazem podziwiam. Ja nie miałabym dość sił, aby się zamachnąć parasolką a co dopiero dać komuś po głowie. Zuch dziewczyna! 😉

    • @Barbara Silver
      Wierz mi, że ją się sama po sobie tego nie spodziewałam ! Zawsze myślałam, że w takiej sytuacji rzucę wszystko i ucieknę, ale adrenalina robi swoje 😉

  4. /witam!

    Hmm Kapłanka w bieli dla mnie okazała się mdła i rozciągnięta nad miare, aczkolwiek nadal interesująca. Ostatnia z dzikich to już była masakra za to ostatni tom jest mocny:) życzę wytrwałości podczas czytania II tomu:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s