„Bez mojej zgody” Jodi Picoult + kilka słów o filmie

Pokochałam pisanie Jodi Picoult po przeczytaniu znakomitej książki „Dziewiętnaście minut” ( którą serdecznie polecam wszystkim książkoholikom ). Od tamtej pory przeczytałam 5 jej książek i mimo tego, że mi się podobało trochę mi się znudziło. Jodi ma pewne schematy – na przykład wszystkie jej książkowe sytuacje mają finał w sądzie, romans też się jakiś znajdzie w każdej książce, zawsze dotyka trudnych tematów. Nie wiem, jak ta kobieta to robi, ale mimo to zawsze udaje się jej mnie zaskoczyć. Jest mistrzynią nieprzewidywalnych zakończeń i za to ją uwielbiam.

Anna nie jest zwyczajną dziewczynką. Została stworzona na zamówienie, czyli poczęta w sztuczny sposób, aby jej tkanki wykazywały zgodność z tkankami siostry. Kate od wczesnego dzieciństwa jest chora na białaczkę. Odkąd urodziła się jej siostra pobiera od niej krew, szpik i wszystko co potrzebne do przeżycia.  Życie całej ich rodziny kręci się wokół Kate i jej choroby. Wszystkie inne problemy schodzą na boczny plan. Mimo wszystko Anna kocha siostrę i podobnie, jak reszta rodziny robi wszystko, aby ją uratować.  Jednak troska o siostrę, a troska o własne życie się wykluczają. Kiedy matka dziewczynek oznajmia Annie, że będzie musiała oddać siostrę nerkę wszystko się zmienia. Anna wynajmuje adwokata i postanawia walczyć o prawo do własnego ciała. Rozpętuje to burzę w ich rodzinie. Wszystko zaczyna się zmieniać …

Obiecałam sobie, żeby nie zdradzać zakończenia, ale proszę mi wierzyć, że to wisienka na torcie tej książki ! Absolutnie nieprzewidywalne zakończenie, które sprawia, że łzy spływają po policzkach i po odłożeniu książki jeszcze długo o niej się myśli. Jodi Picoult pokazuje cały swój kunszt pisarski, przeskakuje z wątku na wątek, buduje napięcie i potrafi zaskoczyć nawet swojego wiernego czytelnika.

Jeśli chodzi o film oczywiście najpierw grzecznie przeczytałam książkę, a dopiero później go obejrzałam. Dlatego zasiadłam do oglądania głęboko przekonana, że wszystko wiem. Na początku wszystko działo się identycznie, tak jak w książce ( oprócz rozbudowanego wątku adwokata Alexandra ). Kilka małych zmian mnie nie zaskoczyło, ale zakończenie okazało się absolutnie inne. Wręcz odwrotne. Byłam w szoku, ponieważ według mnie tego zakończenia nie powinno się zmieniać. Po ochłonięciu jednak stwierdziłam, że ciekawie obejrzeć tę historię z innej perspektywy.  To na pewno ciekawe doświadczenie i polecam wszystkim tym, którzy przeczytali książkę 😉

Reklamy

24 thoughts on “„Bez mojej zgody” Jodi Picoult + kilka słów o filmie

  1. „Dziewiętnaście minut” mam na półce – parę razy się do niej zabierałam i zaraz odkładałam. Wreszcie kiedyś przeczytam, bo żal nie zapoznać się jeszcze z tą autorką, mając na półce jej 5 czy 6 książek…

  2. Bardzo podoba mi się Twoja recenzja. Może jednak sięgnę jeszcze po Jodi Picoult za jakiś czas…?

    Filmu nie oglądałam, choć mam wielką ochotę. Ale niepokoi mnie ta zmiana końcówki – dla mnie to zakończenie to był taki grom z jasnego nieba, nie wyobrażam sobie innego zakończenia. No ale pewnie masz rację, że trzeba się otworzyć na inne perspektywy 🙂

    PS. Ja też często niedoczytuję książek. Jest tyle innych, że szkoda tracić czasu na coś, co mi nie idzie 😉

    • Ja jestem bardzo zawziętym człowiekiem i jak powiedziałam sobie raz „Każdą książkę doczytam do końca, choćbym miała przy niej zasypiać 5 razy na dzień” to doczytuję każdą, bo a nóż widelec będzie jeszcze ciekawa ? 😉 Raz się złamałam, to był „Pan Tadeusz” w liceum, ale nie dałam rady. Może jestem złym Polakiem, ale nie lubię Mickiewicza i nie uważam go za wieszcza narodowego. Za często chłopak unikał walki, a w gębie mocnym może być każdy.

      Jeśli czytałaś książkę to jeśli Ci napiszę, że w filmie zakończenie jest odwrotne to myślę, że wiadomo o co chodzi 😉 Baaaaaaardzo się zdziwiłam, ale tak jak napisałam warto było zobaczyć tę historię z innej perspektywy.

      Pozdrawiam 🙂

  3. książka świetna ale z filmem wg mnie się nie postarali. zakończenie zbyt hollywoodzkie, a adwokatowi wycieli najlepsze kwestie odnośnie posiadania psa.

    • Adwokatowi w filmie nie dano ukochanej. Postaci Julii nie było wcale, ale za to jest moim zdaniem całkowicie niepotrzebna ciotka dziewczynek, która nic nie wnosi to fabuły.
      Za to Cameron Diaz spisała się świetnie, czego się po niej nie spodziewałam 😉

  4. Dla mnie zakończenie w filmie jest dobre pod tym względem, że jeżeli komuś nie podobało się zakończenie książki, ma tutaj filmowe, całkiem nowe i inne od tego, które zostało przedstawione w powieści i może się dostosować, jeżeli to książkowe nie przypadło mu do gustu. Ja również najpierw czytałam książkę, a później obejrzałam film. Ale ogólnie nie sądzę, żeby komuś nie podobało się zakończenie w książce, chociaż pewności nie mam. Mnie ono całkowicie wbiło w fotel i wywołało falę łez, naprawdę. To w autorce kocham najbardziej, zawsze mnie zaskakuje, choć jestem wierną fanką jej powieści i samą Picoult niezmiernie cenię. Niektórych może denerwować i męczyć to, że akcja niemalże w każdej książce toczy się po części w sądzie. Dla mnie jest to bardzo ciekawe i nie nudzi w ogóle. 😉

    Poza tym widzę, że podzielasz moje zdanie na temat doczytywania książek. Ja, nawet jeżeli przy książce umieram, muszę doczytać ją do końca, ponieważ dla mnie osobiście to ogromna hańba odłożyć książkę w którymś momencie i więcej się za nią nie zabrać. Ja po prostu muszę przeczytać książkę w całości, choćby nie wiem jak była nudna i męcząca. Taki postawiłam sobie cel, wymaganie? Nie sądzę, myślę, że to bardziej kwestia czegoś innego. Ja uważam, że każda książka ma w sobie coś pięknego i w którymś momencie może zacząć się świetna akcja i żałowałabym, gdybym to przegapiła. Poza tym niemalże każdą książkę warto przeczytać w całości. Może i jest nudna, męcząca. Może i jest kompletną katastrofą, ale na pewno ma w sobie coś, na co warto zwrócić uwagę, choćby nie wiadomo jak maleńkie to „coś” było. 😉

    Pozdrawiam ciepło. 😉

    • Tym razem to Ty czytasz mi w myślach, bo mam takie samo zdanie jeśli chodzi o doczytywanie książek 😉 Poza tym taka odłożona książka wzbudza we mnie wyrzuty sumienia i patrzy na mnie smutno … i muszę ją przeczytać ! Każda książka to odbicie osobowości autora i ma to magiczne „coś” 😉

      Pozdrawiam 🙂

  5. „bez mojej zgody” było pierwszą książką tej autorki, jaką czytałam i bardzo mi się ona podobała.;) teraz zabrałam się za „czarownice z salem falls” i mam nadzieję, że nie zawiodę się 😉

  6. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę. Nie przeszkadza mi nawet to, że już oglądałam film. Tak się złożyło zupełnie przypadkiem, że miałam okazję go obejrzeć. Dlatego tym bardziej jestem ciekawa książki. Zupełnie inne zakończenie? Nie bardzo wiem jakie mogłoby ono być.

  7. O nie! Film to rzeczywiście okropna pomyłka, jakieś nieporozumienie. Nie podobał mi się, ale najbardziej za to, że całkowicie zmieniono zakończenie, w zgodzie – jak mniemam – z tak modną poprawnością polityczną, przecież nie wypada mówić na głos o sprawach trudnych; tak jak nie mówi się w USA o holocauście. Ostatnio USA żyje premierą filmu, który bardzo dosadnie ukazuje prawdę o obozach zagłady, na co oczywiście środowiska lewackie, potulne, poprawne, krzyczą z oburzeniem, ale należy zauważyć, że twórca jest Żydem z pochodzenia, który nie chce, aby ludzie zapomnieli, zwłaszcza Niemcy, żeby nie daj boże, się nie wybielili, co też ma miejsce w Europie.
    To tak na marginesie, i tu, i tam, zaszły te same mechanizmy. Dopóki ludzie oglądają chore filmy „Piła” wszystko gra, ale kiedy próbuje się przekazać czy książką czy filmem jakieś ważne kwestie, powstają takie nieudolne ekranizacje, których celem jest łagodzenie tematu, który nie wymaga tego, który winien dotrzeć do młodzieży pokolenia Paris Hilton i Meyer.
    Ps: Ja również jestem fanką Picoult, ale po dwóch książkach jej autorstwa na pewien czas zrobiłam sobie przerwę, co by mi się nie przejadło. Zauważyć bowiem trzeba, że Jodi pisze za każdym razem w ten sam sposób, co na dłuższą metę może być troszkę męczące. Ale wkrótce znów po nią sięgnę :))

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Zgadzam się z Tobą Kochana. Ja miałam szczęście, bo mam bardzo oczytaną mamę, która sprawiła, że pokochałam książki i dobre filmy. Kiedy moi rówieśnicy szaleli za Angeliną Jolie i innymi Bradami Pittami ja byłam w fazie uwielbiania ( i nie wyrosłam z tego) Vivien Leigh i Audrey Hepburn. Buntowałam się, jak mówiła, że Pokemony to idiotyzm i z otwartą buzią słuchałam jak mi czyta „W pustyni w puszczy” 🙂
      Pokolenie MTV jest pokoleniem, dla których rodzice nie mają czasu i to jest smutne 😦

      • Trudno się jednak dziwić brakom intelektualnym pokolenia Emo, skoro ich rodzice wyrośli na zespole Backstreet Boys czy Kelly Family 😉
        Mnie pape czytywał Opowieści Szeherezady i Mitologię Greków i Rzymian oraz Tybetańskie baśnie, potem, kiedy skończyły mu się książki, sam musiał wymyślać dla mnie bajki na dobranoc 😉 Ale miłość do książek, spłynęła na mnie z jeszcze innej strony, ale o tym „cicho sza” 😉

        Pozdrawiam serdecznie 🙂

  8. Czytałam tę książkę jako pierwszą tej autorki. Filmu niestety nie oglądałam. Autorka porusza trudne tematy, ale nie można się od nich oderwać.

    P.S. Bardzo mi się blog podoba:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s