„Kochanice króla” Philippa Gregory

Philippa Gregory, jak w każdej swojej książce, znakomicie oddała ducha epoki. Od krajobrazów po zdobienia sukien – wszystko przenosi nas w czasy szesnastowiecznej Anglii pod rządami Henryka VIII Tudora, ale … po raz kolejny się powtórzę – uwielbiam historię Tudorów. Wiem o Henryku VIII i Elżbiecie I niemalże wszystko, więc … po lekturze „Kochanic króla” czuję wielki niedosyt.

Anna i Maria. Maria i Anna. Boleynówny z krwi i kości, dla których sława i dobre imię rodziny jest najważniejsze. Kiedy ich rodzony ojciec popycha w ramiona króla najpierw Marię, a później Annę … nie jest to dla nich wielkie zaskoczenie.  Kobieta musi robić to, co każe jej mężczyzna. Nieważne, że tego nie chce. Takie czasy.

Nie będę opisywać fabuły, bo każdy mniej więcej wie, jak potoczyły się losy sióstr. Maria była tylko kochanką, Anna została królową Anglii.

Maria Boleyn, narratorka powieści, przedstawiona jest jako słodka, uległa i dobra niewiasta kochająca do szaleństwa swoje dzieci. Z kolei Anna Boleyn w „Kochanicach króla” to czyste zło – chorobliwie ambitna, nieczuła, rozwiązła kobieta, która do celu idzie po trupach.
Maria i Anna – dobro i zło.
Moim zdaniem to spłycenie postaci. Każda z sióstr miała swoje wady i zalety, każda z nich była kochanką króla, ale tylko jedna z nich została królową – nie tylko piękna, ale również inteligentna Boleynówna.

Dla mnie Anna Boleyn zawsze będzie miała twarz Natalie Dormer z serialu „The Tudors”. Kobieta o wielkim temperamencie, inteligencji, urodzie i sile, która przerosła swoją epokę. Została ścięta tylko dlatego, że nie dała tyranowi syna i za to, że królowi o nieograniczonej władzy spodobała się inna kobieta. Resztę oskarżeń dopowiedzieli Henrykowi jej wrogowie, którzy na tronie chcieli widzieć swoje córki.

Podsumowując książka jest dobrze napisana i bardzo ciekawie przedstawia historię, ale pani Gregory ma u mnie minusa za spłycenie osobowości swoich bohaterów. Ta książka mogła być epickim wydarzeniem ! Niestety, jest tylko historycznym romansidłem.

Advertisements

15 thoughts on “„Kochanice króla” Philippa Gregory

      • Ale ta książka odniosła ogromny sukces i sprawiła, że Philippa Gregory naprawdę zaistniała w świecie. Ja jestem zachwycona jej prozą i czytam jak leci wszystko, co wychodzi spod jej pióra. A romans? No cóż… Anna Boleyn stawiała przede wszystkim na rozpalenie pożądania u Henryka VIII, więc jak inaczej opisać ten fakt?
        PS. Jakże mnie drażni określenie „romansidło”. Tego już chyba nie da się wykorzenić ze świadomości czytelników. W życiu bardzo często przeżywamy „romansidła” i nikt tego nie kwestionuje, tylko się temu poddaje 😉

  1. Lubię książki osadzone w tamtych czasach. Lubię tamte czasy i ówczesną garderobę 🙂 Czasem marzy mi się nawet, aby do takich lat się cofnąć, ale niestety – drugi raz tego samego się nie przeżyje…
    Książkę z chęcią przeczytam. Właściwie każda osadzona gdzieś tam w szesnastym, siedemnastym wieku mnie interesuje 🙂

  2. Też się interesuję Tudorami:) Oglądałam film „Kochanice króla”, który mi się w ogóle nie spodobał. Chciałam przeczytać i książkę, żeby zobaczyć, kto wymyślił te bzdury – autorka czy scenarzyści, ale w bibliotece był tylko „Błazen królowej”. Przeczytałam i… no cóż, to było moje ostatnie spotkanie z tą autorką.

    • Film „Kochanice króla” to porażka. Dobór aktorów tragiczny, twórcy kierowali się tylko zasadą „głośne nazwiska”. Philippa Gregory nie należy do mistrzów słowa, ale umie oddać ducha epoki, którą przedstawia. Nie umie pisać porywająco. Skupia się tylko na romansie, a nie na barwnej historii.
      Polecam za to wspaniały serial „Dynastia Tudorów”. 🙂

      Pozdrawiam 🙂

  3. Zgadzam się z opinią ogółu, to naprawdę dobra literatura, a pani Gregory, to arcy-utalentowana badaczka brytyjskiej historii. Nie przeczytać, to grzech 😉

    Pozdrawiam serdecznie :))

  4. „Kochanice” zdobią moją półkę w dwóch formach: książki i filmu. Na obie nie mogę się doczekać. Za sobą mam już serial o Tudorach, chociaż nie wszystkie odcinki dane mi było zobaczyć.

    I mam nadzieję nie tylko, że się nie rozczaruję, ale że otrzymam ciekawą historyczną książkę na mroźne dni.

    Bardzo liczę na Panią Gregory 🙂

    • No wiesz … każdy inaczej odbiera książki i to jest w nich najbardziej fascynujące, więc może dla Ciebie „Kochanice króla” nie będą rozczarowaniem. Ja chyba troszkę za dużo wymagałam od tej książki 😉

  5. Mnie niestety rozczarowała twoja recenzja. Bardzo płytka w ocenie zarówno książki (choć przyznam, że arcydzieło to to nie jest) ale historycznych charakterów. Skoro, jak wspominasz, kochasz epokę Tudorów i sporo o nich wiesz, zapewne znasz zasady panujące na ówczesnym dworze króla Henryka VIII oraz motywy pchające go do poślubiania nowych żon (jeśli nie bardzo kojarzysz może wojna Dwóch Róż coś ci mówi?).

    • Moje recenzje nie muszą się nikomu podobać. To moje subiektywne opinie o przeczytanej książce. Każdy daną książkę odbiera inaczej i to jest w nich najciekawsze.
      Nie wiem dlaczego wspominasz o Wojnie Dwóch Róż, która dotyczy ojca Henryka, a nie jego samego. Wiem, chciał mieć syna i przedłużyć ród. Nie miał go, ale wiemy z historii, że jego córka Elżbieta została królową i jedną z największych władczyń Anglii.
      Przypominam też, że w książce skupiono się na romansie sióstr Boleyn z Henrykiem. Nie ma tam mowy o wielkiej polityce. Płytkie jest budowanie psychologiczne postaci w książce. Jak już napisałam – są dwie siostry – dobra i zła. Jest też zachłanny król i dylemat którą wybierze.
      Nie szukajmy w książce zalet, których nie ma.

  6. Pingback: „Czarownica” Philippa Gregory « przyjemnostki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s