„Zbieracz burz” tom 1 Maja Lidia Kossakowska

„Czasem, kiedy bardzo czegoś pragniesz, kiedy nie możesz myśleć o niczym innym,
gdy czas zamarza i wcale nie chce płynąć, a do wytęsknionego spotkania jeszcze doba,
jeszcze nieskończona noc, jeszcze godziny, nie wierzysz, że uda ci się żyć tak długo,
żeby to przetrwać. (…)
Zamarznięty czas to okropny wróg. Wykańcza cię. Powoli pożera, zostawiając tylko tęsknotę,
tylko niepokój, tylko głębokie, wewnętrzne rozdygotanie.”

„Zbieracz burz” wywoływał we mnie skrajne emocje. Trudno było mi przebrnąć przez początkowe rozdziały. Były momenty, w których chciałam odłożyć tę książkę i już do niej nie wracać. Sam pomysł wydał mi się oklepany, bo …

Oto mamy Niebo. Bóg odszedł dawno temu, a na swojego regenta wyznaczył archanioła Gabriela. On i pozostali archaniołowie pilnują boskich sekretów i porządku we Wszechświecie mając w szczególnej opiece ukochaną planetę Pana – Ziemię.

O bardzo podobnej sytuacji czytałam w „Kłamcy” Jakuba Ćwieka. Pewne elementy też powtarzają się w serii o Inkwizytorze Jacka Piekary.  Po co powielać coś, co już powstało ? Na początku książki widnieje też dziwna sytuacja kiedy pojawia się skandynawski bóg Loki, którego na ringu pokonuje Abbaddon, Anioł Zagłady i główny bohater książki.

” – Hej Loki – powiedział cicho – Słyszałem, że podobno chcesz mnie zastąpić. Nic z tego, bracie. Zapomnij. Nie ta liga.

Bóg oszustów  jęknął cicho i zamknął powieki.

Wyliżesz się, pomyślał Frey. Jak zawsze. Taki z ciebie fartowny skurwysyn. Masz to we krwi. „

Co to miało być ? Postać Lokiego nie miała żadnego wpływu na wydarzenia w książce. Może nad interpretuję, albo za szybko jestem po lekturze „Kłamcy”, ale dla mnie zabrzmiało to jak policzek dany Jakubowi Ćwiekowi pod tytułem „To ja stworzyłam Siewcę wiatru jako pierwsza w 2004 roku, a ty swoim Kłamcą zagarnąłeś moje pomysły”. Czy damy tak robią ? Czy to było potrzebne ? A może to moje wieczne wietrzenie teorii spiskowych ? Mniejsza o większość. Czas wracać do „Zbieracza burz”.

Abbaddon, Daimon Fray, Burzyciel Światów, Tańczący na zgliszczach został stworzony przez Pana w jednym celu – zabijaniu i zgładzeniu tych światów, które narastają niczym trujący rak na idealnym Wszechświecie. Bóg od kiedy odszedł nie instruuje swoich archaniołów, co mają robić. Dlatego wielkim zaskoczeniem dla całego Nieba było, kiedy Jasność objawiła się Daimonowi dając mu przerażający rozkaz – ma zgładzić Ziemię. Ukochaną planetę Pana, pełną ludzi, którym dał tak drogi dar jakim jest wolna wola. Gabriel, Rajzel i Michał nie wierzą Abbaddonowi. Myślą, że Anioł Zagłady postradał rozum i wziął głos Ciemności za głos Boga. Postanawiają go unieszkodliwić. Daimon zdradzony przez swoich przyjaciół ucieka i ukrywa się na Ziemi. Musi przemyśleć rozkaz Pana i chronić się przed braćmi. Archaniołowie postanawiają ściągnąć z zaświatów jego ukochaną Hiję. Wiedzą, że ufa jej bezgranicznie i pokaże jej swoją kryjówkę. Spotkanie kochanków okazuje się dramatyczne, dla każdej ze stron … Tymczasem Michał oszalały z wściekłości, że to nie jego Pan wybrał na swój Miecz Zagłady postanawia zawrzeć układ z Lucyferem, który może okazać się zgubny dla całego Wszechświata.

Jedno jest pewne. Maja Lidia Kossakowska potrafi pisać. I to jak ! Potrafi być brutalna i wulgarna, by po chwili zanurzać się w cierpieniu i odrzuceniu. Umie też pokazać czułość, by za chwilę obrzucić czytelnika potęgą nienawiści. Jak ja jej zazdroszczę tego talentu… Co ona ze mną robiła ?! Na początku chciałam rzucić tą książką o ścianę, by po chwili zagryzając wargi ze zniecierpliwienia zastanawiać się gorączkowo co będzie dalej ?

Podsumowując … ja naprawdę nie wiem, czy ta książka mi się podobała. Wiem jedno … muszę przeczytać drugi tom ! 🙂

„-Żegnaj Daimonie.
-Żegnaj Hijo – mówisz ledwo poruszając ustami.

Żegnaj słońce.
Od tej pory będziesz musiał nauczyć się żyć w ciemności.”

Reklamy

12 thoughts on “„Zbieracz burz” tom 1 Maja Lidia Kossakowska

  1. To dobrze, kiedy książka wzbudza emocje.
    Wiem, że mi jednak by się nie podobała, nie lubię tego typu fantastyki.

    Pozdrawiam 🙂

  2. Czytałam „Siewcę…”, który bardzo mi się podobał, ale nie na tyle, żeby sięgnąć po „Zbieracza burz”. Poza tym jakoś zniechęcił mnie do tego ten konflikt między „Siewcą…”, a „Kłamcą” Ćwieka, którego wręcz uwielbiam. Dlatego póki co nie zanosi się na to, bym tę książkę przeczytała. 😉

  3. Hm… Muszę przyznać, że treść tej książki aż mnie odrzuciła, ale nie ze względu na awersję do pisarki, wszak jeszcze nie znam twórczości tej pani (ps: chyba nawet mam obie części w ebookach), i na pewno też nie ze wzgląd na samo Niebo, lecz właśnie na przesłanie, czy też alter-wizję. Wychowano mnie w taki sposób, aby nie ubierać w słowa, szaty i imiona, sprawy, które są ponad nami. Pragnę wierzyć, że Raj jest miejscem pełnym ciepła i poukładanym, gdzie nie rządzi przypadek, tak jak nie rządzi on naszym Światem i Życiem; tymczasem w wielu książkach z przesadą wręcz wchodzi się butami w sferę, która zamiast wywyższać to, co wzniosłe i piękne, skupia się na tym, aby temu umniejszyć, w końcu możemy to sobie tylko wyobrażać. Ale czy w takim razie nie wyjdzie z tego wykoślawiona wersja? Ale dobra, ja tak tylko… To fantasy, więc czemu nie? A jednak boję się tego dotknąć. Chociaż gdy snuję wizję o Drzewie Życia gdzieś w dżungli, chronionej przez cheruby, czyż nie popełniam tego samego nadużycia? Kwestia gustu jak mniemam, ale nie mówię nie. Może kiedyś się skuszę. 😉

    Pozdrawiam serdecznie 🙂 :*

    • Ludzie na siłę próbują nazwać i poznać to, co jest nienazwane i niepoznane. Kiedyś gdzieś przeczytałam ładne zdanie – Niebo nie może być złe, prawda ? Przecież nikt stamtąd nie wrócił 😉

      • Tak ujęte słowa, aż proszą się o komentarz: Niebo jest i na pewno jest przepiękne, a dlaczego tak sądzę? Bo skoro Ziemia jest taka piękna, to o ile bardziej musi być piękny dom tego, który mości dla nas gniazdko za trud i znój tego życia??

        Pozdrawiam serdecznie :))

  4. Jestem po spotkaniu z Ćwiekiem i opowiedział nam tą historię. To była po prostu referencja do „Kłamcy”. Kossakowska spotkała się z nim kiedyś na konwencie i zachęciła do przeczytanie „Zbieracza”. Ćwiek naprawdę się uśmiał z tego, że Loki dostał po mordzie, ale w „Kłamcy 4” dał swoją malutką zemstę.

    „-Kto śmie zakłócać spokój Abaddona, niszczyciela światów?” – zapytał głosem tak niskim, ze lew Mufasa piszczał przy nim jak kociak – I jak udało się wam dotrzeć tak wysoko? Przecież ten poziom to zdecydowanie nie wasza lig…
    Huk trzech następujących po sobie wystrzałów zgłuszył resztę zdania.(…)
    Anioł potrząsnął głową
    – Zabił Freya… – szepnął – Zabiłeś Fre… Loki, czy ty wiesz, kto to w ogóle był?!
    Kłamca wzruszył ramionami
    – Pojęcia nie mam. Nie znam się na mandze.”

    • Dziękuję za tę informację. Jednak dla czytelnika, który czytał obie książki („Kłamca” i „Zbieracz burz”) pomysł na fabułę może wydać się bardzo podobny i nie chodzi mi tylko o postać Lokiego, ale o całą strukturę Nieba, Aniołów itd.

      Jeszcze raz dziękuję za tę ciekawostkę. Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s