„O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” Haruki Murakami

Spotkanie z Haruki Murakami postanowiłam rozpocząć od tej cienkiej ( niecałe 200 stron ) książeczki. Postanowiłam poznać lepiej pisarza, którym zachwycają się miliony czytelników na całym świecie. Dlaczego nie sięgnęłam po jakąś popularną powieść tylko po „niby-pamiętnik” autora ? Ponieważ w „O czym mówię…” dotyka dwóch istotnych dla mnie spraw – pisania i biegania.

Był taki czas w moim życiu, że kiedy tylko miałam jakiś problem potrafiłam pojechać rowerem kilka kilometrów na stadion, tam zrobić kilka kółek, trochę odsapnąć na zielonej trawce, przemyśleć dręczące mnie sprawy, zrobić jeszcze kilka kółek i wrócić rowerem do domu. Często w tych wyprawach towarzyszyła mi moja kochana przyjaciółka, której do dziś jestem wdzięczna za przeczekanie mojego złego humoru i pozwolenia mi się wybiegać, a później dopiero mnie ciągnąć za język 😉 ( Nataliii, Ty wiesz … ) Moje nawyki się zmieniały ( ze zdrowych na trochę mniej ), ale Ona pozostała i jest jedną z dwóch kobiet na świecie, którym ufam ( pierwszą jest moja Mama oczywiście ).  Dlaczego o tym piszę ? Myślę, że bez względu na to, co jest napisane na odwrocie okładki, że książka jest zarówno dla tych, którzy biegają i nie czytają książek, jak i dla tych, którzy czytają książki i nie biegają to tak naprawdę ludzie „niebiegający” i tacy, którzy nigdy nie znaleźli w sporcie ulgi tylko udrękę nie mogą zrozumieć spojrzenia na świat według Murakamiego. Oczywiście każdy człowiek jest inny i posiada inne potrzeby. Aktywność fizyczna przez każdego postrzegana jest inaczej. Istnieją zawodowi sportowcy, niedzielni biegacze czy cykliści lub tacy, dla których najwyższą formą wysiłku fizycznego jest przemieszczenie się na własnych nogach od samochodu do drzwi mieszkania.

Czytając tę książkę miałam spore wyrzuty sumienia, że z wygodnictwa i lenistwa porzuciłam coś, co bardzo lubiłam. Obrazowe opisy uczuć podczas biegu, szum krwi w uszach, dokładne słyszenie bicia swojego serca i ten przyjemny ból w nogach i ulga po dotarciu do mety … to wszystko przypomniało mi o moich własnych uczuciach i o powodach, dlaczego brałam udział w zawodach i dlaczego biegałam. To słodkie zmęczenie i świadomość, że coś osiągnęłam, że mam władzę nad własnym ciałem i razem zwyciężamy. Coś pięknego i dzięki Murakamiemu mam zamiar do tego wrócić. Powolutku odbudować własną formę, znaleźć przyjemność w tym, co kiedyś kochałam i nie wymyślać setek wymówek usprawiedliwiających lenistwo. To prawda, że może warszawska Praga nie jest do końca bezpiecznym miejscem, ale tyle ludzi przecież tu biega, więc dlaczego ja nie mogę ?

To może nie jest do końca recenzja, bo nie wiem jak można recenzować czyjś pamiętnik. „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” to wspomnienia autora o przygotowaniach do maratonów, o przezwyciężaniu własnego ciała, o tym dlaczego pisze i jak stało się to, że w ogóle zaczął pisać. Uzewnętrznia się dla nas czytelników w sposób bardzo osobisty. Między pracą jego mięśni, bólu, samozaparcia i ciśnienia krwi znajdujemy jego światopogląd. Odnajdujemy skromnego człowieka, który postawił wszystko na jedną kartę, aby zostać pisarzem. Podziwiam go za to, że miał odwagę podążyć za swoimi marzeniami. Rzucił wszystko, co go trzymało w miejscu, odciął się od szarej codzienności i zaczął zmieniać swoje życie na lepsze, na takie, jakie zawsze pragnął żeby było. On po prostu wybrał bycie szczęśliwym i spełnionym człowiekiem, bo przecież „cierpienie jest wyborem”.

Reklamy

30 thoughts on “„O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” Haruki Murakami

  1. Twórczość Haruki Murakamiego jest tajemnicza, jest wręcz niesamowita. Nawet książka, która ma 600 stron może być przeczytana jednym tchem. Niezależnie od tematyki Murakami „zmusza” swoich czytelników do przemyśleń i to jest fenomen jego twórczości.

  2. Uwielbiam Murakiniego za styl jakim posługuję się pisząc 🙂
    Jego wrażliwość jest bardzo podobna do mojej, dlatego każdego jego nowe dzieło to dla mnie uczta 🙂

  3. Widzę, że właśnie czytasz Norwegian Wood. To była książka od której ja zaczęłam znajomość z Murakamim (bo nie było tej co chciałam ;)). Nie wiem, mam wrażenie, że jestem jedyną, która go nie trawi. Usiłowałam czytać NW, ale nie mogłam. W życiu jeszcze nie czytało mi się tak ciężko żadnej książki. On przynudza. Co kilka stron potrafi zainteresować i pisze naprawdę ciekawie. Ale później znowu przynudza przez trzy razy tyle stron. Koszmar. A na końcu nic się nie zmieniło i jest to, co na początku. Po co coś takiego pisać i czytać? Ale jestem ciekawa Twojej recenzji tej książki, a tą o bieganiu bardzo ładnie, hm… zaopiniowałaś :).
    P.S. Haha, to sobie ponarzekałam ;).

    • Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził 😀 Każdy odbiera daną książkę inaczej i to jest właśnie w nich takie fascynujące. Ja nawet wolę dyskutować z ludźmi, którzy mają odmienne zdanie od mojego 😉 Coś czuję, że pod „Norwegian Wood” będziemy mieć dobrą rozmowę 🙂

  4. Słyszałam już taką masę dobrego o Murakamim, że po prostu muszę zapoznać się z jego twórczością! Ostatnio dostałam w prezencie „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”, więc ja również zacznę od tej jego książki. Nie wiem czy to dobra książka na początek, ale mam nadzieję, że się nie zawiodę :).

    • Czytałam na jednym blogu, że ta książka nie jest dobra na początek, ale dla mnie była idealna 😉 Czekam na recenzję u Ciebie w takim razie 🙂

  5. To chyba kolejny pisarz którego wypada dodać do listy, zwłaszcza po tak osobistej opinii na temat jego powieści! 🙂

    Pozdrawiam serdecznie

    p.s. Czekam na recenzję kolejnych tytułów Murakamiego 🙂

  6. Ja jeszcze nie zaliczyłam spotkania z Murakamim. Ale już czeka „Norwegian Wood”, bo tak mi koleżanka doradziła, że najlepiej od tej książki znajomość ztym panem rozpocząć:)

  7. Znowu ten Murakami;) Mam wrażenie, że jego książki mnie prześladują i wprawiają w zakłopotanie, że nie przeczytałam jeszcze ani jednej. I niby jestem zdecydowana, żeby przeczytać jakąś jego pozycję, ale nie mogę się zdecydować od czego zacząć.

    • Ze mną było podobnie – wszędzie Murakami i podobnie jak z „Cukiernią” wszyscy zachwyceni. Jednak „Cukiernia” to miła rozrywka i dobrze napisana a Murakami to artysta słowa 🙂 Zacznij od tego, co Ci się pierwsze napatoczy na oczy 😉

  8. Zastanawiam się zawsze czytając recenzje tej książki, jak tak można pisać o zwykłym bieganiu. Mam w planach przeczytanie tej książki, właśnie po to, aby samej się przekonać co autor „widzi” w tym sporcie, a może pomoże zobaczyć mi to, czego ja nie potrafię. Moja przygoda z bieganiem do długich i systematycznych nie należy, ale gdzieś tam, z tyłu głowy, mam taką myśl, aby w końcu znaleźć motywację i zacząć biegać na poważnie.

    P.S. Arsenka jak po warszawskiej Pradze, to ja mogę Ci potowarzyszyć ;).

    • Myślę, że na wiosnę można zacząć 😉 Jak Ci się nie odechce do tego czasu to czemu nie ? Ja jestem z okolic Dworca Wileńskiego 😉

      • Ja do Wileńskiego daleko nie mam, a bywam tam codziennie w drodze do pracy.
        Mam nadzieję, że ta wiosna szybko przyjdzie ;).

  9. Właśnie planuje nalot na bibliotekę w którym mam nadzieję uda mi się dorwać coś Murakamiego. Moja znajoma bardzo chwaliła sobie jego książki i od tego czasu planuje i planuje, ale w końcu wezmę się za siebie i coś wypożyczę 🙂

  10. Czytałam kilka i polecam gorąco „Tańcz, tańcz, tańcz” i „Kronikę ptaka nakręcacza”. Te książki jakoś szczególnie magicznie na mnie podziałały. Zaplanowałam sobie, że przeczytam w tym roku inne jego powieści, których jeszcze nie znam, ale myślę, że powrócę też do tych dwóch.

  11. A ja wciąż jeszcze nie zapoznałam się z twórczością owego Pana. Na półce czekają już dwa tomy 1Q84, nadrobię.
    I czekam na recenzję Norwegian Wood 🙂

  12. Masz rację, wysiłek okazuje się czasem lekarstwem na wszystko. A jak nie, to chociaż dobrą pomocą 🙂

    Tej pozycji jeszcze nie przeczytałam. Zaczęłam, ale utknęłam. Nie, żeby była zła, ale czekam na lepszy moment. Wiosną pewnie dzięki niej zmobilizuję się do biegania 🙂

  13. Dziękuję za za miłe słowa uznania 🙂 Wiesz, że Ciebie uwielbiam 🙂

    Bieganie (czy tez jakakolwiek aktywność fizyczna (tak mówię o pływaniu 😉 )) jest dobra i potrzebna w tej słodkiej erze niezdrowego jedzenia, stresu i braku snu. Nawet nie dla ciała, co dla ducha.

    Będę Cieszyć się razem z Tobą, jeśli odzyskasz to co chce się z Ciebie wydostać 🙂 ..(Taak już bardziej „inaczej” nie mogłam napisać o powrocie do biegania 😉 )

    Powodzenia!
    ps. Widzę, że sięgnęłaś po różowe 😉 powodzenia^2 w szukaniu jednego małego zdania, mam nadzieję, że wywoła uśmiech na Twojej twarzyczce.

    • Odnalazłam ! Jesteś kochana :*** (napisałam Ci smsa, ale pewnie jak zawsze wsadziłaś gdzieś telefon 😛 ).
      Ja też Cię uwielbiam 😉
      P.S. parasolka xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s