Sala samobójców

Sala samobójców  2011

reżyseria – Jan Komasa

scenariusz – Jan Komasa

produkcja – Polska

gatunek – dramat

muzyka – Michał Jacaszek

moja ocena – 9/10

 

Od czasów Różyczki nie widziałam dobrego polskiego filmu. Wczoraj to się zmieniło.

Dominik ( Jakub Gierszał ) to typ nastolatka, który ma wszystko. Prywatny kierowca, drogie ciuchy, gadżety, najlepsze liceum w Warszawie. Za wszystko płacą rodzice ( Agata Kulesza i Krzysztof Pieczyński ), którzy zajęci własnymi karierami i romansami na boku myślą, że pieniądze zastąpią wychowanie ich dziecka. Nieobecni w jego świecie nie zauważają, że jest w najtrudniejszym momencie swojego życia – wchodzi w dorosłość i szuka samego siebie. Dla nich to po prostu studniówka i obowiązkowo matura, a później studia. Bardzo prosty plan jednak nie dla Dominika. Chłopak tak naprawdę jest po prostu sam. Samotny wśród tych wszystkich materialnych udogodnień. „Rozpuszczony gówniarz, któremu w dupie się poprzewracało „. Nie jest do końca pewny swojej seksualności, swojego miejsca w świecie, cholernie zagubiony w pustym domu. Po pewnym nieprzyjemnym wydarzeniu jest wyśmiewany w szkole. Nazywają go pedałem, ale on tak naprawdę nie wie kim jest. Rozpaczliwie potrzebuje czyjejś uwagi i rozmowy. Znajduje ją w internetowej społeczności, do której wstęp mają tylko wybrani – w Sali Samobójców. Zakochuje się w Sylwii (  Roma Gąsiorowska ), która nazywa samą siebie Królową. Wszyscy pragną tam jednego – śmierci. Aby do nich dołączyć musi podzielać to pragnienie. Uczucie do Sylwii sprawia, że staje się jednym z nich, ale czy tak naprawdę Dominik chce umrzeć ?

Świetne aktorstwo, ciekawie przedstawiony wirtualny świat, ukazanie gorzkiej prawdy o tym pozornie idealnym życiu ludzi znanych i bogatych – to wszystko sprawia, że film jest bardzo dobry, a jak na polskie kino po prostu wybitny. Sprawia, że musimy pomyśleć nad samymi sobą. Tak łatwo kogoś oceniać, przykleić etykietkę „gej”, „emo”, „rozpuszczony bachor”. Trudniej jest dostrzec człowieka i jego prawdziwe uczucia. Każdy z nas to zagadka, jedna wielka tajemnica, której nie da się określić jednym słowem. Wiem, że to oznacza więcej wysiłku – ujrzenie człowieka w człowieku. Ten człowiek, którego mijasz na ulicy i patrzysz pogardliwie, bo jest „inny” to nie jest tło Twojego życia. To inny wszechświat, tak samo skomplikowany jak Ty.

Film narzuca nam też zadanie sobie jednego ważnego pytania – kim jesteśmy, kiedy wychodzimy z sieci ? Kim byśmy byli, gdyby nagle ktoś z góry zdecydował „od dziś nie ma już internetu”.  Swoje życie musimy tworzyć w prawdziwym świecie, ten wirtualny to tylko dodatek. Zamiast pisać kolejną wiadomość do przyjaciela na facebooku, po prostu wyjdź z domu i spotkaj się z nim. Zobacz, że żadna grafika nie dorówna realności. Żaden super sprzęt audio nie będzie lepszy od prawdziwych dźwięków, słów. Łatwo tworzyć teorie, walczyć słowami ( co to za walka ? ) w internecie. Wyjdź na ulicę i powiedz głośno to samo. Nie potrafisz ? W takim razie nie pisz tego w necie. Proste.

Reklamy

32 thoughts on “Sala samobójców

  1. Znasz moją opinię na temat sali, moje przekleństwa, moje myśli…
    Coraz częściej mam wrażenie, że ten świat zaczyna być mniej ważny od tego, który tworzymy sami, w internecie. W „wirtualu” możemy być kimkolwiek chcemy, wyglądać jak tylko nam się podoba, robić co się nam zamarzy.
    W tym momencie polecam Ci labirynt odbić, a potem fałszywe lustra. Cudowne podsumowanie tego co może być z naszym światem.
    PS: „wyjdź z domu i spotkaj się z nim” – Zobaczysz! zacytuję Ci to! 😉

    • Przecież ja się z Tobą spotykam !!! :* wręcz regularnie 😀
      „Labirynt odbić” czytalam, bo dalaś mi ebooka 😉 świetna książka, ja chcę więcej ! ( tak to aluzja 😀 )

  2. O. Mnie Różyczka również zachwyciła, to jeden z lepszym filmów, który miałam okazję niedawno obejrzeć.
    Sala samobójców brzmi trochę skomplikowanie, nie mniej chętnie bym go oglądnęła 🙂

  3. Bardzo podoba mi się Twoja recenzja :). Tak mijałam ten film i raczej nie chciałam go oglądać. Teraz się to zmieniło :).

  4. Piękna recenzja, a szczególnie końcówka. Dajesz do myślenia.
    A film świetny, naprawdę. Wychodząc z kina byłam pod wrażeniem.

  5. mam zarezerwowane miejsca na piątek 🙂 Na razie słyszałam same pochlebne opinie, także mam nadzieję, że się nie zawiodę.

  6. Bardzo dobry tekst. Co do internetu, niestety anonimowość daje poczucie bezkarności niestety. Ja zaś ponoć jestem online łagodniejszy niż na żywo;) Może bym się końcu do kina wybrał z żonką. Ten film mi wygląda na bardzo ciekawy:)

  7. Cieszę się, że Ci się spodobał 🙂 Znowu nie pozostawiłaś mi nic do dodania 😉 Masz rację, że należy we wszystkim zachować umiar, ale czytając np. takie ciekawe blogi łatwo przepaść 😉 W realu nie ma się możliwości (przynajmniej ja nie mam) dyskusji z aż tyloma interesującymi osobami, z którymi łączą nas podobne zainteresowania 🙂

    • To prawda, ale mi chodziło raczej o takie toksyczne znajomości, jak ta pokazana w filmie 😉 Internet to przecież wiele zalet, ale też i dużo wad ;]

  8. Genialna recenzja, dodam tylko że świetnie wplotłaś własne przemyślenia na temat poruszanych przez film kwestii 🙂 Co do samego tytułu, to jakoś mnie do niego nie ciągnie, choć po przeczytaniu Twojej opinii być może zmienię zdanie.

  9. Tylko utwierdziłaś mnie swoją recenzją, że muszę w końcu znaleźć czas, aby iść na ten film do kina. Muszę koniecznie 😉

  10. A tak naprawdę spotkania towarzystkie coraz częściej polegają na klikaniu w klawiaturę. Coraz mniej koleżanek wpadających pogadać – tak po prostu – moja córka mówi po przyjściu ze szkoły „Włączam komputer, muszę pogadać z Klaudią”. Przecież dopiero się rozstały… Młodzi ludzie domach nie mają potrzeby się spotykać – przecież jest net.
    Film chętnie obejrzę.

    • Internet to substytut kontaktów z ludźmi. Pomocny, ale co za dużo to nie zdrowo. Po co chować się za ekranami ? Przecież dużo przyjemniej jest rozmawiać z kimś twarzą w twarz 🙂

      • Owszem, Internet to substytut kontaktów bezpośrednich, ale coś złego się dzieje ze społeczeństwem jako takim, że tych kontaktów bezpośrednich ludzie albo nie potrafią, albo nie mają jak i gdzie nawiązywać…
        Pisałem o tym już dawno temu w miesięczniku „Internet” (juz obecnie nie istniejącym), zachęcam do poczytania: http://www.ap.krakow.pl/papers/zamiast.html
        Tekst z 1998 roku.

  11. Oglądałam ostatnio taki skecz, w którym była mowa o internetowych kontaktach. M.in. o tym, jak to rozmawiamy z kimś, nagle bez ani ‚me’ ani ‚be’ znikamy na 2h i piszemy ‚wiesz byłem w sklepie i herbatę sobie robiłem’ -wyobrażacie sobie w normalnym życiu, że rozmawiacie z kimś i nagle zostawiacie go na 2-3 godziny…? Albo mam lepszy przykład (autentyczny) – na mieście przypadkowo spotkało się dwóch chłopaków, krzyczeli do siebie z pewnej odległości (nawet się nie witając)
    – Ej, co cie w ogóle nie ma na gg?
    – Nie, no jestem.
    – A dzisiaj będziesz?
    – A co?
    – Bo mam sprawę do ciebie, to byśmy pogadali.
    – No ok, to wieczorkiem się widzimy.
    [mniej więcej tak to wyglądało -jakby nie mogli pogadać ze sobą w świecie rzeczywistym…]

    A co do samego filmu, to trudno mi cokolwiek powiedzieć, gdyż jeszcze go nie widziałam.

    • Smutna prawda. Jeszcze 15 lat temu, jeśli by ktoś powiedział, że będzie istnieć sieć internetowa, albo przenośne telefony – nikt by w to nie uwierzył. Mimo wszystko bardzo łatwo się przyzwyczajamy do nowości i na tym tracą kontakty międzyludzkie. Co z tego, że ktoś ma na facebooku 500 znajomych skoro w realu rozmawia może z pięcioma.

  12. A ja się uśmiałem na nim jak nigdy. Moim zdaniem film był oparty na stereotypach i w naprawdę nikłym stopniu uniwersalne.

    • Mi nie było do śmiechu na tym filmie. Wręcz przeciwnie. W moim liceum też był przypadek wyśmiewania mojego kolegi z tego powodu, że podejrzewano go o bycie gejem. Bardzo fajny, dobry, wrażliwy chłopak został wręcz zaszczuty przez pewną grupę „fajnych” ludzi w szkole i też próbował popełnić samobójstwo, ale jego na szczęście uratowano. Jego rodzice wytoczyli sprawę w sądzie przeciw przeciw prześladowcom ( bo tak trzeba ich nazwać ). Szkoda, że jeden z tych chłopaków był synem znanego adwokata …
      Stereotypem jest właśnie myślenie, że takich sytuacji nie ma. Nie znaczy, że jeśli Cię nie dotykają osobiście to nie istnieją.

      • Ja nie twierdzę, że problemu nie ma. Ja krytykuję sposób, w jaki problem został przedstawiony. Niektóre sceny z kosmosu – jak na przykład ta z coming outem. Reżyser za słabo przedstawił – jak na mój gust – co działo się w duszy chłopaka. Kolejna sprawa, sam bohater. Nie kibicowałem mu, co mnie samego zdziwiło. Nie wzbudził mojego zaufania, tak samo jak zaufania nie wzbudzili jego rodzice. Nie miałem komu współczuć, tego mi brakowało przede wszystkim. Dlaczego mało uniwersalny? SPOSÓB w jaki Komasa pokazał to, co chciał przedstawić, charakteryzuje ten problem jakoby dotyczył tylko młodzież z bogatych snobistycznych rodzin. Przeciętnej, klasy średniej rodzinie trudno jest z tego filmu wywnioskować coś „dla siebie”. Mówię tak pewnie dlatego, że jestem niezmiernym miłośnikiem kina typu „Plac Zbawiciela”. Film tak do bólu prawdziwy, że wpadłem po nim w depresję.

        „Salę samobójców” ratuje w moich oczach przede wszystkim technika na miarę światową. Zdjęcia, dźwięk, grafika nierealnego świata – genialne!

        • Masz inne zdanie i ja to szanuję 🙂 Nie polubiłam Dominika, absolutnie nie rozumiem głupoty i powierzchowności jego rodziców ale wydaje mi się, że Komasa nie chciał żeby widzowie zaufali jego bohaterom, a raczej żeby na chłodno ocenili ich zachowanie. Takie jest moje skromne zdanie 🙂

  13. Wybieram się na ten film w przyszłą środę. Twoja recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto wydać te kilka złotych. Nie mogę się już doczekać!

  14. tak ja także oglądałam bardzo ciekawy film a czy taki świat wirtualny jest jeśli tak proszę podajcie link na ten avatar

  15. Film wydaje się być niezły. Może jeszcze się załapię, bo codzień idąc do pracy widzę plakat. Oznacza to, że chyba go u nas właśnie grają 🙂

  16. Hej wszystkim:)
    W niedziele byłam na tym filmie.Grafika fajna taka z simsów czy cos.Film daje do myslenia.Dla osób znajacych wartość życia.
    Polecam 🙂

  17. Film mega dobry, tylko nie rozumiem, dlaczego moi znajomi mówili, że zakończenie wgniata w fotel – dla mnie było ono w 100% przewidywalne, przynajmniej od połowy filmu. Pozdrawiam 😉

  18. pojawiła się opinia, że bohaterowie nie wzbudzają zaufania, nie kibicuje się im – jak dla mnie to zasługa rewelacyjnie zbudowanej kreacji postaci! Jakub Gierszał – szacun! a co do zakończenia, które wgniata w fotel – podzielam, chodzi o ostatnią scenę, filmik wrzucony do sieci, gdzie bohater wije się w agonalnej rozpaczy, próbuje zwymiotować, prosi by wezwać rodziców.. naprawdę chce żyć. mnie to wgniotło. beczałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s