„Uczennica maga” Trudi Canavan

 Trudi Canavan za bardzo pokochała stworzony przez siebie świat, który mogliśmy podziwiać w Trylogii Czarnego Maga, aby tak po prostu się z nim rozstać. Nie tylko napisała prequel, ale też sequel, który rozrósł się w kolejną trylogię !

„Uczennica maga” opowiada o czasach poprzedzająch wydarzenia w „Gildii Magów”. O czasach, w których nie ma nawet samej Gildii i nie odkryto jeszcze jak leczyć za pomocą magii. Istnieje za to Gildia Uzdrowicieli – skupisko ludzi niemagicznych potrafiących leczyć tradycyjnymi metodami. Uzdrowiciele pracują w miastach i w majątkach ziemskich magów, gdzie za stałą pensję zajmują się mieszkańcami.

Tessia jest córką uzdrowiciela. Całe jej życie polega na pomaganiu ojcu i doskonaleniu swoich umiejętności, a jej największym marzeniem jest zostanie prawdziwą uzdrowicielką. Niestety, jej rodzice pragną dla niej innej przyszłości – dobrego męża i dzieci. Jednak przewrotny los sprawia, że jeden mały incydent zmienia całą jej przyszłość. Atakując napastującego ją Sachakanina posługuje się magią. Szybko zostaje uczennicą maga, który jest właścicielem majątku ziemskiego gdzie mieszka razem z rodziną. Dla jej rodziców to wielkie szczęście i nadzieja na lepszą przyszłość dla jedynaczki. Jednak prawdziwą pasją Tessi jest uzdrawianie, a zostanie magiczką skreśla jej marzenia.

Sachaka i Kyralia stają w obliczu wojny. Wszyscy magowie razem ze swoimi uczniami mają obowiązek bronić swojego kraju. Rozpoczyna się podróż pełna bólu, cierpienia, rodzących się nowych uczuć i umiejętności, które nigdy nie zostałyby odkryte, gdyby nie zaistniała sytuacja. Obie strony są pewne swojej wyższości i wygranej. Każda z nich dysponuje wielką potęgą. Jak łatwo z ofiary stać się najeźdźcą ? Jakimi słowami można usprawiedliwiać czyny swojej armii a jakimi przeklinać przeciwną, która w gruncie rzeczy walczy o to samo… Jak ludzie zmieniają się pod wpływem władzy, potęgi i wiary we własne możliwości ?

Wydaje mi się, że „Uczennica maga” to bardziej świadomie napisana książka od samej Trylogii. Trudi wreszcie mogła rozkoszować się pisaniem o swoim świecie, o charakterach ludzkich i o swoich poglądach zakamuflowanych w wojnie sachakańsko-kyralańskiej.  To prawda, że to nie jest jakoś szalenie wciągająca książka (przynajmniej początkowe 300 stron) jednak sama konstrukcja świata i charakterów jest wykonana znakomicie, bez pośpiechu, z należną im uwagą. Książek nie czyta się tylko dla szeroko rozumianej „akcji”, ale przede wszystkim dla zastanowienia się nad sobą i swoim otoczeniem, ponieważ każdy fantastyczny świat ma bardzo wiele z naszego. Cieszę się, że pani Canavan napisała prequel w taki, a nie inny sposób. Myślę, że ludzie twierdzący, że to  najgorsza książka autorki nie dorośli jeszcze do pełnego rozkoszowania się literaturą i tak naprawdę nie wiedzą jeszcze do czego ona służy. Zapewnieniem odmóżdżającej rozrywki zajmuje się telewizja. Książki cały czas powinny trzymać poziom, który nazywamy sztuką.

Reklamy

12 thoughts on “„Uczennica maga” Trudi Canavan

  1. Słyszałam wiele pochlebnych opinii o samej autorce i książkach, które pisze. A zdecydowanie ta Twoja recenzja również zachęca do przeczytania. Tylko trochę przerażająco brzmi, że akcja rozkręca się dopiero po 300 stronach… 😀 Ale dam radę 🙂

  2. Bardzo lubię książki Trudi Canavan. 🙂 Jednak „Uczennica Maga” mnie nie zachwyciła. Kilka razy odkładałam tę książkę i potem wracałam. Przeczytałam całą, ale na początku namęczyłam się strasznie.
    Pozdrawiam! 🙂

  3. Tak ciągle patrzę na te wszystkie jej okładki i od jakiegoś czasu zastanawiam się czy je kiedyś przeczytać. Jak wyszła jej pierwsza książka w Polsce, to było wiele szumu wokół niej, a ja ciągle mam mieszane uczucia:)

  4. Dobrze jest mieć Twoje recenzje 🙂 Nigdy bym się nie skusiła na takiego grubego potworka, a dzięki Twojemu blogowi mogę się chodź trochę „domóżdżyć”.

    Książki powinny być pożyteczną rozrywką, (nie każda oczywiście) to znaczy, rozwijać nas.

  5. A ja utknęłam na Trylogii Czarnego Maga i to na jedynce… I nie marzę o niczym innym jak o czytaniu własnych książek. Po Gildzie Magów jestem mile zaskoczona, choć stroniłam od literatury fantasy, powoli się do niej przekonuję. Po przeczytaniu całej trylogii być może skuszę się na Uczennicę Maga… tylko martwi mnie ten 300 stronicowy początek… 🙂

    • Pierwszy tom Trylogii mnie bardzo rozczarował i gdyby znajoma nie wmusiła we mnie kolejnego to tez bym na nim poprzestała 😉 Najlepszy jest ostatni tom, a w drugim coś zaczyna się dziać. Nie zniechęcaj się 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s