„Opowieści celtyckie” Karolina Janowska

 Czasy Imperium Rzymskiego to moja ulubiona epoka historyczna. Fascynuje mnie sposób, w jaki funkcjonował wtedy świat, którego centrum stanowiło jedno z najpiękniejszych miast świata po dzisiejszy dzień – Rzym. Polityka, architektura, społeczeństwo, punkt widzenia ludzi w tamtych czasach – to wszystko niezmiernie mnie ciekawi i kiedy tylko mam sposobność sięgam po książki opisujące tamten okres.

„Opowieści celtyckie” to zderzenie dwóch światów – Rzymu i kraju Celtów. Kontrast potęgi, która powoli staje się całym ówczesnym światem z podzielonymi i skłóconymi plemionami sprawia, że lepiej rozumiemy kształtujące się osobowości wielkich wodzów – Gajusza Juliusza Cezara i Galvana później znanego jako Wercyngetoryksa. Towarzyszymy im obojgu od najwcześniejszych lat, poznajemy ich charaktery i motywy działań. Zostajemy wciągnięci  w ich osobiste dramaty i polityczne przepychanki. Przeczuwamy, że tych dwóch, chociaż nie wie o swoim istnieniu kiedyś będzie walczyło przeciw sobie. Ta walka skończy się ostateczną porażką jednego z nich.

Niestety, nasze oczekiwanie idzie na marne. Powieść kończy się w momencie, kiedy bohaterowie są już o krok od zdobywania świata, ale dla nas ten krok to przepaść. Mam wielką nadzieję, że pani Janowska szykuje już kontynuację, a najlepiej zamknie fabułę w zgrabną trylogię. Naprawdę dawno nie czytałam takiej ciekawej powieści inspirowanej historią. Myślę, że ma duży potencjał ( zarówno książka jak i autorka).

Mam jedno zastrzeżenie co do wydania książki. Mianowicie tekst między rozdziałami ciągnie się jednym ciągiem bez ani jednego akapitu. To naprawdę męczące, że jedna scena błyskawicznie zastępowana jest drugą bez żadnego odstępu. Po jakimś czasie można się do tego przyzwyczaić, ale mimo wszystko to bardzo złe rozwiązanie denerwujące czytelnika. Mam nadzieję, że ktokolwiek weźmie moje zdanie pod uwagę i dostosuje się do niego podczas przygotowania kolejnej części 😉

Reklamy