„Całując grzech” Keri Arthur

Keri Arthur nie zachwyciła mnie pierwszą częścią swojej dziewięciotomowej paranormalnej sagi. „Wschodzący księżyc” jest bardzo (z wielkim naciskiem na bardzo) przeciętną książką. Jednak po wielu namowach zwolenników tej serii postanowiłam dać jej drugą szansę. Czy zostałam zaskoczona? Oczywiście! Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że może w ogóle zaistnieć tak kiepsko zarysowana (a wręcz nabazgrolona kiepskimi kredkami) fabuła. W pierwszym tomie było źle, ale tu jest dziesięć razy gorzej. Dlaczego?

Zacznijmy od najmniej ważnych szczegółów – okładka. Zauważyłam albo brak pomysłu (poprzednia okładka wyglądała tak), albo bardzo przemyślany plan mający przyciągnąć czytelnika. Mianowicie jedna okładka od drugiej różni się tym, że rudowłosa dziewczyna jest minimalnie bardziej odwrócona w stronę oglądającego. Czy będzie odwracać się o kilka stopni za każdym razem i w końcu w dziewiątym tomie pokaże cycki? Marna promocja.

Fabuła woła o pomstę do nieba. Pytania zadane w poprzedniej części cały czas pozostają pytaniami, dostajemy tylko nic nie znaczące nazwiska. Riley nie jest już ogarnięta księżycową gorączką, którą autorka tłumaczyła jej seksualne wyuzdanie w pierwszej części, ale mimo wszystko  główna bohaterka i tak pieprzy się (bo inaczej tego nie można nazwać) z każdym facetem, którego pozna (oprócz swojego brata i szefa). Idiotyczność niektórych scen erotycznych przerasta chyba nawet najgłupsze harlequiny… Riley już dawno powinna nabawić się obtarć narządu wiadomego, nie wspominając o kilku nieprzyjemnych chorobach.

Portrety psychologiczne postaci  a raczej ich rażący brak mogą przyprawić wytrawnego czytelnika (za którego się nieskromnie uważam) o białą gorączkę. Główna bohaterka jest idiotką, która jeśli już myśli to na pewno nie mózgiem. Reszta bohaterów to albo przystojni wilkołacy/zmiennokształni/wampiry, którzy uprawiają z nią seks i jej nieustannie pragną, albo straszne potwory mutanty, które chcą ją zabić. Istnieją jeszcze tajemnicze nazwiska ludzi/wampirów/wilkołaków lub zmiennokształtnych (tego nie wiemy) odpowiedzialnych za powstawanie w laboratoriach tych potworów, które biegają za Riley z krwiożerczymi zamiarami. Dno i kilkanaście metrów mułu.

Jakakolwiek głębia, morał lub wiadomość między wierszami nie istnieje. Ta książka przypomina grę komputerową polegającą na tym, że naga laska (ewentualnie w strzępach ubrania) zabija potwory i biega z wielkim laserem lub pistoletem w dłoni (tyle z jej wcześniejszych obiekcji dotyczących zabijania) przerywaną często filmem pornograficznym. Czasami ktoś zaszaleje i z kimś porozmawia 😉

Mimo całej sympatii do Pana, który zajmuje się promocją tej serii, to moje ostatnie spotkanie z kiepskimi przygodami Riley. Szczerze mówiąc nawet się troszeczkę wstydzę, że zmarnowałam swój czas na taką wyjątkową szmirę. Nie polecam nikomu, nigdy i w żadnym wypadku!

~ * ~

Dziękuję wszystkim za życzenia aby mój wakacyjny wyjazd się udał. Zdecydowanie musiały być szczere, bo tak właśnie się stało 🙂 Po deszczowym lipcu obawiałam się o pogodę, ale jak na zamówienie od 2-go sierpnia królowało słoneczko. Nawet mi się udało opalić, co przy mojej bladolicej karnacji zakrawa o cud! 😉 Pięknych wspomnień naprodukowaliśmy wręcz ponad miarę, ale w tym przypadku nadmiar nie jest zły. Oczywiście, jak to ja, napchałam do walizki sporo książek. Niestety, a raczej bardzo stety, nie miałam zbyt dużo czasu na czytanie. Dlatego, teraz po powrocie nadrabiam w tempie ekspresowym 😉

~ * ~

Z okazji pojawiających się ostatnio wiadomości na moim prywatnym profilu na facebooku z prośbami o zamieszczanie informacji o nowych wpisach, zdjęć stosów itd. założyłam fanpage mojego bloga –> Przyjemnostki na Facebooku. Na razie strona jest w budowie, ale będę starała się w miarę regularnie zamieszczać na niej informacje, na których Wam zależy. Jeśli komuś to ma pomóc i sprawi mu to radochę to niech klika w „lubie to!”.  🙂

Reklamy

32 thoughts on “„Całując grzech” Keri Arthur

  1. Aż dziwi Twoja tak słaba ocena tej serii, wszędzie spotykałam się z pochwałami i zachwytami. Chociaż, nauczona doświadczeniem, powinnam wiedzieć, że masowe ochy i achy nie zawsze przekładają się na moją pozytywną ocenę książki. A Twoja recenzja utwierdza mnie w przekonaniu, że twórczość Keri Arthur to nie moja broszka 😉
    Pozdrawiam!

    • Ja też wszędzie spotykałam się z samymi pozytywnymi ocenami tej książki. Czytałam może ze dwie sceptyczne opinie. Nie rozumiem ludzi, którzy dają się łapać na starą psychologiczną sztuczkę – jeśli dostają coś w prezencie (książka do recenzji) to nawet nie wiadomo jakie by to było za przeproszeniem gówno to i tak ładnie ją ocenią. „Coś za coś”. Dlatego omijam takie blogi jak diabeł święconej wody 😉
      Masz rację, że nie kierujesz się masowymi „ochami” i „achami”, bo coś co jest niby dla wszystkich tak naprawdę jest dla nikogo 😉
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Książkę czytałam i również miałam do niej spore zastrzeżenia. Myślałam, że to może kwestia wieku, że już jestem na nią za stara… Chyba dam ostatnią szansę kontynuacji, ale jeżeli mnie nie przekona, to też dam sobie spokój z tym cyklem. Pozdrawiam!!

    • Nie sądzę, żeby to była kwestia wieku. To nie jest książka dla nastolatków, bo za dużo w niej szybkiego i łatwego seksu. To nie jest też książka dla dorosłych, bo jest po prostu naiwna i za bardzo przypomina wyjątkowo durną grę komputerową. Nie wiem do kogo autorka kierowała swoje „dzieło” je pisząc. Myślę, że się nawet nad tym nie zastanowiła.
      Pozdrawiam 🙂

  3. Arsenka oj bo Ty się na modzie nie znasz ;).
    Teraz jest moda na „Pokaż cycki” – cokolwiek to znaczy, bo ja nie wiem.
    Poza tym świetnie zjechałaś tę książkę. Uśmiałam się nieźle :D.
    Lecę zobaczyć przyjemnostki na fb :).

    • Majeczko to prawda, że ja się nie znam na modzie. Jednak „pokaż cycki” obiło się nawet i o moje uszy 😉 W dzisiejszych czasach, kiedy co trzecia kobieta pokazuje wszystko co ma ta moda może się szybko znudzić.
      Cieszę się, że się uśmiałaś 😉 Jak już po kimś/czymś jechać to z humorem 😉

  4. „(…)w końcu w dziewiątym tomie pokaże cycki?” jest szansa dla młodych onanistów, najważniejsze to mieć swoją grupę docelową 🙂
    po recenzji (cudnie prześmiewczej) nie daje mi spokoju jedno pytanie: dlaczego z szefem nie? Szef powinien być chyba na początku kolejki?
    nie słyszałam nigdy o tej serii, i dobrze, ale jak nie rozwiejesz mojej wątpliwości co do szefa, niewiedza mnie wykończy i przeczytam! to groźba 🙂

    • O mój Boże! Tylko nie to! Z wielkiego strachu spieszę z odpowiedzią! 😉 Riley traktuje swojego szefa wampira raczej jak ojca, który często wyciąga ją z tarapatów no i nie jest specjalnie młody i pociągający ;] Szczerze mówiąc mam wrażenie, że przeleciałaby własnego brata, gdyby ten nie był zadeklarowanym gejem 😉 Autorka zostawiła dwie postaci, którym nie grozi szał macicy głównej bohaterki 😛

  5. // Jak każdy dyslektyk, podczas czytania, bardziej widzę „film” niż litery.
    Tak miło popatrzeć na wkurzoną, gestykulującą brunetkę, która z wyrafinowaniem i emocjami dobiera każde słowo. Co i rusz powstrzymującą się by nie palnąć jakiegoś siarczystego przekleństwa 🙂
    Seks i przemoc to się sprzedaje bardzo dobrze w filmach, serialach, w książkach już mniej… Jak myślisz dlaczego? A może masz inne zdanie na ten temat?

    • Znasz mnie stanowczo za dobrze 😀 Nie jestem dyslektykiem, ale podczas czytania książek też bardzo często „widzę film” i to jest wspaniałe 😉

      Jeśli chodzi o Twoje pytanie – seks i przemoc sprzedają się bardzo dobrze, ale prędzej czy później nastąpi przesyt i przejedzenie tym tematem. Nikt nie reaguje teraz na widok prawie gołych pań na bilboardach, bo stało się to codziennością. Czyli nastąpiła nuda. Dla mnie nie robi różnicy czy dany temat pojawia się w książce czy w filmie. Jednak, kiedy mowa o seksie czy przemocy niech to są sprawy, które się dzieją po coś, które mają jakiś cel, a nie stanowią zapychacze akcji, żeby było ostrzej, fajniej (?!). Główna bohaterka książki pieprzy się z każdym facetem, którego spotka i to jest po prostu nudne i przewidywalne. Znasz moje poglądy na sferę seksualną. Uważam, że to wspaniała sprawa między dwojgiem ludźmi, którzy darzą się miłością, to absolutnie najpiękniejszy fizyczny sposób na okazanie miłości, czułości i dawania rozkoszy drugiej osobie. Wiem jestem skończoną romantyczką, ale tak już mam. Może zakochani widzą świat inaczej 😉

  6. Uuu, ostro! Jedyne, z czym się nie zgodzę, to fabuła – może nie jest porywająca, ale obawiam się, że to jedyny plus tej serii. Problem może być tylko taki, że tomów jest 9! ja dam jeszcze jedną szansę 😉

    Jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń z Dziewczyny o szklanych stopach, też mam ją na półce 🙂

    • Fabuła (a raczej pomysł na fabułę) w porównaniu do całości może być plusem, ale to nie zmienia faktu, że książka jest wyjątkową szmirą.

      Co do „Dziewczyny o szklanych stopach” na razie czytam i jestem zachwycona! Trafia w moją wrażliwość niczym najlepszy snajper 😉

  7. Super napisałaś – niczym Ch.Moore – pośmiałam się. Z tym grzechem całować się nie zamierzam.. 😉
    Bardzo się cieszę, że wakacje Ci się udały – ja też mam problem z opaleniem z powodu bardzo jasnej karnacji…
    Witaj wypoczęta! Pozdrówki.

    • Oj nie całuj się z tym grzechem! Bo to grzech 😀 i ujma dla Twojej czytelniczej przeszłości 😉
      My białasy tak już mamy, że jak się opalamy to na czerwono, a później płaczemy, bo skóra schodzi 😛
      Pozdrawiam 🙂

  8. Powiem Ci, że nie chodzi o to, że książka do recenzji. Osobiście wypożyczyłam ją od znajomej i powiem Ci, że jak dla mnie pierwsza część wydaje się być jednym z lepszych paranormali jakie do tej pory ujrzały światło dzienne, a ja miałam okazję przeczytać. Oczywiście nie ukazuje nam wybitnej literatury, a zachowanie Riley pozostawia wiele do życzenia.
    Zobaczymy, jak to będzie po przeczytaniu drugiej części. Ciągle jestem przed nią, a po Twojej recenzji trochę obawiam się po nią sięgnąć.

    • Każdy ma swój gust i swój poziom czytelniczy. Jednemu podoba się Tokien, innemu Meyer i ja to szanuję. Moja recenzja (jak wszystkie) jest moją osobistą opinią.

      „Powiem Ci, że nie chodzi o to, że książka do recenzji.”
      Istnieją takie blogi, na których wszystkie opisywane książki dostawane od wydawnictw są super, niesamowite, wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Jakby na świecie nie było ani jednej złej książki, co nie jest prawdą. Takie blogi omijam szerokim łukiem i nie ma ich w moich linkach. Są obrażeniem wszystkich prawdziwych moli książkowych.

      Nie obawiaj się sięgać po tę książkę. To Twój wybór, a ja tylko wyraziłam własne zdanie. Przed „Całując grzech” czytałam „Dziwne losy Jane Eyre”, więc po takiej perle językowej i stylistycznej dostałam coś absolutnie odwrotnego i może dlatego opinia jest jeszcze ostrzejsza niż opinia o pierwszym tomie tej serii.

      Pozdrawiam 🙂

  9. To dobrze, że nie zdecydowałam się na kupno pierwszej części. Wcześniej tego nie zauważyłam, ale okładki są identyczne. Jeszcze przez przypadek bym kupiła drugi tom, a nie pierwszy. Uśmiałam się przy Twojej recenzji ;]. Jeśli kiedykolwiek wezmę się za czytanie tej serii to poprzestanę na pierwszej części(jak można napisać 9 książek przy takim braku fabuły o_O) i zrobię to tylko, żeby się pośmiać :).

  10. Z tym się zgodzę. Na wielu blogach widnieją pozytywne recenzje tylko i wyłącznie dlatego, że dostało się darmowy egzemplarz książki. Dla mnie głupota totalna, chociaż już przynajmniej raz zostałam lekko opierdzielona, bo książkę oceniłam bardzo nisko, a wszyscy wokół ją wychwalali. Do tego wszystkiego dochodzi wszędobylskie chwalenie się tym, że taką i taką książkę otrzymało się od takiego i takiego wydawnictwa. Oczywiscie są takie blogi – i bardzo je szanuję – które robią to ze zwykłej wdzięcznosci, jednak bardzo często bloggerzy po prostu szpanują tym, że jakieś wydawnictwa zwróciło na nich swoją uwagę, czy jak kto woli odpowiedziało pozytywnie na ich maile. Smutne ale prawdziwe.

  11. Mnie od razu zniechęca słowo „wampir”, mam na to chyba alergię 😉 a jeszcze ten wyuzdany seks, obrzydlistwo. I jeszcze ten tytuł, taki niby paradoks 😉 śmieszne, mam tylko nadzieję, że mało młodych ludzi to przeczyta. A skoro już się jest seksoholikiem, to trzeba tak jak Tołstoj – z zasadami :)) Pozdrawiam.

    • Samą wzmianką o Tołstoju wzbudziłaś u mnie szeroki uśmiech 🙂 nie wspominając o seksoholiźmie z zasadami 😀 Pozwól, że w niedalekiej przyszłości użyję tego sformułowania w jednej z moich prac pisemnych na zajęcia z seksuologii 😀

  12. Ja również spotkałam się z samym zachwytami… Czy naprawdę młodzież zadowala się takimi przeciętniakami jak „Zmierzch” czy „Pamiętniki wampirów”? (Pomijając to, że sama mam naście lat i to, że serial nakręcony na podstawie tej drugiej serii jest o niebo lepszy od oryginału). Podoba mi się podkreślenie grubszą czcionką takich słów jak fabuła, akcja czy bohaterowie. Jest to dla mnie przede wszystkich coś przyjemniejszego, bo od razu wyszukuję wzrokiem tego, na czym mi bardziej zależy. Ja, dla przykładu, chciałam wiedzieć, co sądzisz o akcji i postaciach, a widać, że to dno dna – ciekawe, bo chyba wszędzie ludzie piszczą na widok imienia: Riley. Hm… chyba najwyraźniej ludzie czytali zupełnie inną serię. A jak zobaczyłam poprzednią okładkę, to myślałam, że padnę. Bardzo dobra recenzja, wszystko brzmi świetnie, celne argumenty. A tak a propos egzemplarzy od wydawnictw, bo zauważyłam rozmowę na ten temat w komentarzach, to koleżanka mówiła mi, że skoro dostawałabym takowe książki, to powinnam wypowiadać się w samych superlatywach. Nie sądzę jednak, by to komukolwiek coś dobrego przyniosło, skoro recenzje mają być pisane tak, aby ludzie z wydawnictwa się cieszyli… Czy inni naprawdę sądzę, że to w ogóle mądre zachowanie? A co z jakimś… szacunkiem między blogami? Ja nie jestem pewna, czy bym czytała takie opinie, choć sama przyznaję, że staram się doszukiwać w książkach choć najmniejszych plusów, bo sama piszę opowiadania i wiem, jak to ciężko czasem napisać coś wartościowego. Pozdrawiam serdecznie , nowa czytelniczka bloga, czyli Herma z magia-stron.blog.onet.pl

  13. Nie czytałam tej serii, ale mimo tylu pochwał, zawsze byłam na „nie”. Teraz widzę, że się nie myliłam i z czystym sumieniem NIE sięgnę po te dzieła 😉

  14. Tego „seksoholika z zasadami” to w sumie nie ja wymyśliłam. To na postawie książki „Pożar serca.16 smutnych esejów o miłości, o pisarzach rosyjskich i ich muzach” Tadeusza Klimowicza. Tam jest o wiele więcej takich ciekawostek i „perełek” 🙂 pozdrawiam 🙂

  15. Również dostałam ją, zupełnie niespodziewanie, od wydawnictwa. Jednak szerokim łukiem omijam wszelkie takie wampirze opowieści i w ramach mojego małego, osobistego protestu nigdy nie sięgnę po nic z tego gatunku. Dlatego też zrezygnowałam z możliwości poznania tej „fascynującej” historii, a swój egzemplarz oddałam bibliotece, może znajdzie się ktoś, kto będzie chciał popełnić ten błąd i ją przeczytać? Bardzo doceniam więc Twoją recenzję, która pośród tych wszystkich chwalących pod niebiosa historie Riley, jest naprawdę szczera, niebanalna i niezwykle zabawna! Twoje rozważania na temat okładki rozbawiły mnie bardzo 😉
    Reasumując, skorzystam z Twojej rady i nigdy się na nią skuszę.
    Pozdrawiam ciepło

    • Wydawnictwo Erica m również co jakiś czas przysyła tak zwane „kukułcze jaja”, czyli książki, których nie zamawiałam. Ba… ja nawet już nie współpracuję z wydawnictwem, a oni i tak przysyłają książki. Hmmm… o co chodzi?
      Cieszę się, że nie przeczytasz 😉 Jeśli chodzi o dowcipny charakter recenzji – powiem szczerze, że nie lubię po kimś/ po czymś, mówiąc brzydko, jechać. Jeśli już to z humorem 😉

      Pozdrawiam 🙂

  16. No właśnie, ja dostałam już trzy takie książki i trochę głupio mi, że kompletnie je ignoruję i nie czytam. Z drugiej jednak strony, nie zamawiałam ich, a kompletnie nie są w moim guście- szczerze mówiąc szkoda mi czasu na takie lektury…

    • Nie powinno Ci być głupio, bo o to właśnie chodzi ludziom, którzy się zajmują promocją. To stara psychologiczna sztuczka „coś za coś”. Dostajesz książkę za darmo, jako prezent, więc „powinnaś się” odwdzięczyć. Jedni czytają i piszą recenzję. Inni posuwają się wręcz do pisania fałszywie pozytywnych recenzji. Tacy są ludzie – skłonni poddawać się manipulacjom, co jeszcze inni wykorzystują.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s