„Nigdziebądź” Neil Gaiman

 Neil Gaiman to zdolna bestia. Kiedy czytamy jego książki, wydaje nam się, że powstały one w godzinę i były wielką frajdą dla piszącego. Nie odczuwamy ile pracy pisarz włożył w kreowanie świata czy postaci. Nie zastanawiamy się nad doborem słów, nie zauważamy nawet literówek w wydaniu. Neil Gaiman nas porywa w swój świat i nie chce oddać aż do ostatniej strony. Wodzi nas za nos, pozwalając zaufać jednej postaci i być podejrzliwym dla drugiej, żeby za kilkanaście stron odwrócić sytuację do góry nogami i sprawić, że czujemy się równie zagubieni jak główny bohater.

„Drogi Pamiętniku – zaczął. W piątek miałem pracę, narzeczoną, dom i sensowne życie, o ile w ogóle życie może mieć sens. Potem Znalazłem na chodniku ranną, krwawiącą dziewczynę i próbowałem zostać dobrym Samarytaninem. Teraz nie mam narzeczonej, domu ani pracy i wędruję sto metrów pod ulicami Londynu z perspektywą życia krótszego niż jętka o skłonnościach samobójczych.”

Richard Mayhew prowadzi nudne i wygodne życie. Ma stałą pracę, narzeczoną i mieszkanie. Pewnego dnia spiesząc się na spotkanie „z kim bardzo ważnym” (przynajmniej w Londynie Nad) widzi na chodniku ranną dziewczynę. Próbując jej pomóc wkracza w świat, o istnieniu którego nigdy nie powinien się dowiedzieć. Londyn Pod to niewidoczne dla mieszkańców Londynu Nad miasto, w którym roi się od bardzo dziwnych typów. Przekraczając granicę Richard sprawił, że stał się niewidzialny dla swojego starego świata i wplątał się w niezwykle tajemniczą i niebezpieczną przygodę.

” -Posłuchaj Garry – zaczął Richard. – Nigdy się nie zastanawiałeś, czy istnieje coś poza tym wszystkim?
– Czyli czym?
Richard machnął ręką w geście obejmującym cały świat.
– Pracą. Domem. Pubami. Spotykaniem się z dziewczynami. Mieszkaniem w mieście. Życiem. czy to już wszystko?”

„Nigdziebądź”  to magiczna perełka. Dotykająca dużo bardziej delikatniejszych spraw niż wydawało się na pierwszy rzut oka. Straszne wydarzenia, w które zostaje wplątany Richard paradoksalnie ukazują mu wolność. To trochę przypomina moment, w którym Neo wyzwolił się z Matrixa. Świat, który naprawdę istnieje okazuje się przerażający i dziwny, ale jest prawdziwy i wszystkie decyzje zależą tylko od nas samych. Wyobraźcie sobie, że system narzucający nam to, jak żyć, jak kochać, jak pracować i jak umierać znika. Macie do wyboru nowy świat, czystą kartę, na której to Ty piszesz i to naprawdę Ty masz wybór, jak kierować swoim życiem. To dlatego ludzie tak kochają fantastykę. Ona daje nam namiastkę wolności i wytchnienia w tym do przesady poukładanym i zapiętym na ostatni guzik świecie.

„Czy dostałaś kiedyś wszystko, czego pragnęłaś? I wtedy zrozumiałaś, że nie o to ci chodziło?”


Reklamy

13 thoughts on “„Nigdziebądź” Neil Gaiman

  1. Witaj Arsenko!
    Tak dawno mnie tutaj nie było, że aż mi wstyd. Ale wracam, wracam – powoli, ale jednak do przodu. To się liczy.
    Przeczytałam Twoją notatkę z dużym zainteresowaniem. O „Nigdziebądź” słyszałam już wiele i to w większości pozytywnie. Sama mam ochotę (i plany) sięgnąć po nią. Intryguje mnie ten Londyn „pod” i to, co kryje się pod samą fantastyczną przygodą. Prawdziwie kusisz..:)

    Pozdrawiam serdecznie!

  2. Mogę się podpisać pod Twoją recenzją. „Nigdziebądź” zauroczyło mnie do tego stopnia, że „Amerykańskcy bogowie” (Gaiman bardziej „kanoniczny”, jak gdzieniegdzie się twierdzi) wydali mi się przy nim bezbarwni. Oby więcej takich książek.:)

  3. Strzeż się drzwi! 🙂 Cieszę się, że książka przypadła Ci do gustu. Lubię Pana Gaiman’a za to, że wymyśla swój własny świat a nie pisze ciągle o „elfach, smokach i krasnoludach”

    • Oryginalność i wielka wyobraźnia to jedna z największych zalet Gaimana 😉
      Mam nadzieję, że według Ciebie nie zdradziłam zbyt dużo z fabuły? ;>
      Nie jestem Sapkowskim! 😀

  4. Jeszcze nie tak dawno temu Neil Gaiman mnie zaczarował, albo raczej oczarował swoją twórczością. W swoich zbiorach mam „Księgę cmentarną”, „Koralinę” i dwa zbiory opowiadań jego autorstwa. Chętnie czytam jego książki, jedne z większym zapałem inne z mniejszym, ale częściej jestem nimi zauroczona aniżeli zniechęcona.

    • Bardzo lubię „Koralinę” i „Księgę Cemntarną”. Jednak wzdaje mi się, że te książki są bardziej kierowane dla dzieci i młodzieży. „Nigdziebądź” jest już bardziej dorosła, chociaż cały czas ma ten sam magiczny urok Gaimana 😉

  5. Ja czytałam tylko „Amerykańskich bogów” i autor zrobił na mnie wrażenie, masz rację oryginalność i wielka wyobraźnia to zalety Gaiman’a, do tego jeszcze ogromna wiedza mitologiczna. Na pewno kiedyś przeczytam którąś z książek autora, a „Nigdziebądź” może być rzeczywiście magiczną perełką.

  6. „Nigdziebądź” i „Księga cmentarna” należą do moich ulubionych powieści Gaimana. Kocham fantastykę dokładnie za to, za co napisałaś – daje mi niesamowite chwile wytchnienia i szansę ucieczki od codzienności, którą jestem tak bardzo zmęczona. „Nigdziebądź” zachwyciło mnie ogromnie – uwielbiam mroczne miejsca, inne światy, jakąś tajemniczą alternatywę – dodaje mi to sił i może to śmieszne, ale pomimo wszystko jakąś wiarę – że taki świat gdzieś jest… To chyba wynik mojego „absolutnie zapiętego na ostatni guzik” życia.
    Uwielbiam „Nigdziebądź”.

  7. Od dawna mam chrapkę na książkę „Księga cmentarna”, ale inne dzieła Gaimana również wydają się być interesujące. Muszę się wziąć garść i wreszcie za jakieś zabrać ; )

  8. „Nigdziebądź” mnie z początku męczyło, usypiałam w ekspresowym tempie, ale zakasałam rękawy i nim się obejrzałam – nie byłam w stanie się od niej oderwać. Lubię takie męcząco – uzależniająco – zaskakujące książki.

  9. Arsenko, świetna recenzja – adekwatna do książki. Czytałam ją ponad rok temu i nadal za mną „chodzi”. Pod wieloma Twoimi zdaniami podpisuję się obiema rękami i jeszcze nogami na dodatek.

    Pozdrawiam serdecznie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s