„Biała jak mleko, czerwona jak krew” Alessandro D’Avenia

Urocze włoskie miasteczko i pędzący na skuterze zakochany  chłopak. Słońce, młodość i radość – właśnie to otrzymujemy po pierwszych stronach książki. Później jest już inaczej, ale i tym razem inaczej nie oznacza gorzej.

Leo jest beztroskim nastolatkiem o burzy blond loków. Lubi grać w piłkę i na gitarze, kiedy jest sam ośmiela się śpiewać. Uwielbia swój skuter i prędkość jaką mu daje. Przepada za swoim kumplem Niko, z którym jest w jednej drużynie piłkarskiej i swoją najlepszą przyjaciółką Silvią – dziewczyną do pogadania o wszystkim. Nie znosi szkoły i jakichkolwiek zasad. Życie jest piękne, ale głównym tego powodem jest Beatrice – najpiękniejsza istota ludzka na całej Ziemi! Betrice jest rok starsza od Leo, ma jasną skórę, ognistorude włosy i cudowne oczy. Oczywiście nie jest taka, jak te dziewczyny, za którymi Leo gwiżdże z kolegami. Betrice jest inna, jej się nie szacuje wzrokiem od góry do dołu, ona po prostu jest ideałem, ją się podziwia, a nie ocenia.

Leo jest zakochany, ale ona nie wie o jego istnieniu. Oczywiście, rzuca jej znaczące spojrzenia, stara się przejeżdżać skuterem obok niej najczęściej jak się da i wysyła romantyczne sms-y.

Pewnie teraz się uśmiechacie. Może nawet wspominacie swoją pierwszą miłość, to jaka była silna i trochę głupia.  Przypominacie sobie swoje młodzieńcze zaloty i zastanawiacie nad tym, czy Leo rozkocha w sobie Beatrice…

Ta historia jest trochę inna. Pierwsza miłość Lea zostanie wystawiona na  okrutna próbę. Beatrice znika ze szkoły. Zapłakana Silvia przekazuje straszną wiadomość – Beatrice jest chora na białaczkę.

„Nie mogę pogodzić się z Twoją wolą, bo to, jak postępujesz z Beatrice, nie ma żadnego sensu. Jeżeli jesteś wszechmogący, ratuj ją. Jeżeli jesteś miłosierny, uzdrów ją. Dałeś mi odkryć moje marzenie, nie odbieraj mi go teraz. Jeżeli sobie we mnie upodobałeś, okaż mi to. A może jesteś zbyt słaby, by być Bogiem? Twierdzisz, że jesteś życiem, ale życie odbierasz. Mówisz, że jesteś miłością, ale sprawiasz, że miłość jest niemożliwa. Mówisz, że jesteś prawdą, ale jedyną prawdą jest to, że nic Cię nie obchodzę i że nie potrafisz nic zmienić.”

„Biała jak mleko, czerwona jak krew” to piękna i smutna książka. Napisana takim językiem i poziomem dojrzałości, jakby pisał ją nastolatek. To cudowne, jak widzimy jego dojrzewanie, ból, radość, miłość, niepewność i strach. Alessandro D’Avenia ma wielki dar do przekazywania emocji swoich bohaterów, a jako nauczyciel liceum, przebywając na co dzień z młodzieżą, świetnie „udaje” jednego z nich. Debiut włoskiego autora okazał się sukcesem na całym świecie, również Polacy przyjęli ciepło tę książkę. Troszeczkę obawiałam się patosu. Choroba i niepewny los pierwszej miłości to temat idealny do stworzenia wyciskacza łez, ale D’Avenia nie zrobił tego błędu. Stworzył małe dzieło, śliczną perełkę, która wyróżnia się i błyszczy na tle szmatławców dla młodzieży. Takie książki powinny być lekturami szkolnymi. Po co komu „Kamizelka”, „Janko Muzykant”, czy „Cierpienia młodego Wertera”? Książki, które nawet dla naszych rodziców były śmieszne i nieaktualne. Niech młode umysły uczą się, że to co najważniejsze w życiu to nie jest wcale MTV, gołe dupy, drogie gadżety i jeszcze droższe ciuchy. W zamian za to mogłyby odkryć świat uczuć i emocji, który jest im tak bardzo bliski, a nie dopuszczają go do siebie, bo przecież miłość, strach i choroba to słabość,  a słabości w tych czasach nie powinno się okazywać. „Biała jak mleko, czerwona jak krew” to książka potrzebna właśnie dla młodzieży, żeby na chwileczkę się zatrzymała i pomyślała, a nie skopiowała i wkleiła.

Reklamy

12 thoughts on “„Biała jak mleko, czerwona jak krew” Alessandro D’Avenia

  1. Dobrze, że napisałaś, że to książka potrzebna młodzieży, bo ja niestety od pierwszej jej recenzji czuję, że to nie moja bajka. Skusiłam się tak kiedyś na inną młodzieżową powieść „Światła pochylenie” i po chyba 60 stronach moja przygoda z tą książką się skończyła. Zdecydowanie nie dla mnie tego typu literatura, choć jesteś już kolejną osobą, która wystawiła jej pozytywną opinię:)

    • @Paula
      „Biała jak mleko, czerwona jak krew” to absolutnie wyższy poziom od „Światła pochylenie” 😉 tej drugiej młodzieży bym nie polecała, bo nie widzę w niej nic wartościowego. Jestem kolejną osobą, która „wystawiła” pozytywną opinię, ponieważ wierz mi …. w tej książce trudno się nie zakochać 😉

  2. Mamy podobne wrażenia. Również uważam, że taka literatura potrzebna jest młodemu odbiorcy – dojrzewanie Leo, które dokonuje się na naszych oczach, mogłoby być dla młodzieży dobrą i piękną lekcją, jak funkcjonować we współczesnym, syfiastym świecie.

    Paula, nie traktuj tej książki jako powieści młodzieżowej, w żadnym wypadku. To, że bohater jest nastolatkiem, a naukę z lektury powinni wyciągnąć jego rówieśnicy, nie znaczy, że nie jest to książka odpowiednia dla starszego odbiorcy. Ba! Ja uważam, że zrozumienie przesłania D’Avenii wymaga pewnej dojrzałości. To nie jest prosta historia – wymaga myślenia i refleksji. Jestem pewna, że i na Tobie zrobiłaby ona ogromne wrażenie.

  3. Zgadzam się z Tobą, co do lektur. Większość z nich jest już dawno nieaktualna, nudna, przerabiana i czytana na siłę. A takie powieści jak „Biała jak mleko, czerwona jak krew” jak najbardziej powinny być w kanonie.

    • Na pewno takie książki by ten kanon odświeżyły i pewnie nie jednego młodego człowieka rozkochały w czytaniu książek. Bo te lektury czytane na siłę tylko odrzucają od literatury.

  4. Piszesz, że „napisana takim językiem i poziomem dojrzałości, jakby pisał ją nastolatek”, a ja po lekturze książki nie mogę się zdecydować czy to jest naprawdę poziom współczesnego nastolatka i próbuję sobie przypomnieć siebie w tym wieku.
    Bo jednak niektóre fragmenty były chyba zbyt dojrzałe.
    Co nie zmienia faktu, że książka jest powiewem świeżości w literaturze młodzieżowej i różni się znacznie od tego, co zapełnia sklepowe półki. Poza miłością zwraca uwagę na wiele aspektów życia i uczy akceptacji.

    • Nie sądzę, że niektóre fragmenty są zbyt dojrzałe. Myślę, że D’Avenia właśnie chciał pokazać kontrast pomiędzy początkowym zachowaniem bohatera i późniejszym. Leo dojrzewa na naszych oczach, a tragiczne wydarzenie, które go spotkało sprawiło, że przebył przyspieszony „kurs dorastania”.

  5. Ucieszyłam się czytając Twoje słowa, bo jednak odrobinę obawiałam się, że „Biała…” okaże się ckliwą historyjką, która tragedię, jaką ukazuje wykorzystuje w jakże haniebny, ale popularny sposób- po prostu, biorąc swoich czytelników na litość. Znalazłam już na swojej drodze kilka takich powieści, które opowiadając o ludzkich tragediach czyhały na ich litość, łatwowierność. Pokazujesz jednak, że książka zdecydowanie warta uwagi i cieszę się, że wciąż powstają takie książki skierowane do młodzieży, które ukazują najważniejsze wartości. I pewnie, że odświeżenie kanonu lektur jak najbardziej by się przydało, czasem naprawdę nie widzę sensu z czytaniu książek, które dawno temu straciły cały swój wydźwięk, analizowanie ich w ten sam, z góry nałożony sposób… Szkoda, że nikt się tym tak naprawdę nie zajmie.
    Pozdrawiam Cię ciepło! :)]
    Ala

  6. Kolejna zachęcająca recenzja tej książki, sama nie wiem dlaczego, pomimo iż taka literatura nie należy do moich koników, to jednak przyciąga. No i ta okładka… Rzadko okładka decyduje o moim wyborze, ale mam dziwne przeczucie, że jak na tę dziwną jesień-zimę za oknem, jak znalazł.
    Ps: zaskoczona, że nadal jestem w twoich linkach… No proszę, przywykłam już, że jak zalezę komuś za skórę to raz i definitywnie a tymczasem… Tak więc pozdrawiam serdecznie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s