Przyjemnostkowe gadanie

Wiem, że długo mnie nie było i niektórym z Was znudziło się czekanie. Jednak wiem też, że są tacy, którzy cierpliwie wyglądają kolejnego wpisu. Nie było mnie z powodów osobistych. Nie zamierzam się tłumaczyć, bo tego nie lubię, a i nie mam na to ochoty. Nie sądzę też, że Was to jakoś niesamowicie ciekawi. O moich prywatnych sprawach wiedzą nieliczni. Chociaż jestem pozytywną osobą, wiecznie uśmiechniętą i rozgadaną to w serduszku chowam wiele decyzji, planów, marzeń i działań wyłącznie dla siebie.

Tylko kobieta mająca swoje tajemnice może być kobietą fascynującą. 

Sporo ostatnio rozmyślałam o moich Przyjemnostkach i o tym, że nie są tym, czym chciałam przy ich tworzeniu, żeby były.  Pierwotnie miały być jakąś częścią mnie ukazującą te rzeczy i sprawy, które na co dzień sprawiają mi radość. Miałam pisać o książkach, filmach, serialach, pogodzie, miejscach, zdjęciach, ludziach, którzy mnie inspirują i których podziwiam, muzyce, jedzeniu, zdrowiu, sporcie,  internecie, sztuce,  blogach i o wielu więcej. Przyjemnostki nigdy nie miały być „blogiem recenzyjnym”. Jednak czas, w którym zaczęłam prowadzić bloga zbiegł się z moją fascynacją blogosferą książkową, recenzjami i pochłanianiem książek. Zachwyciły mnie stosy, które teraz tylko drażnią. Zachwyciły mnie słowa i świadomość, że TYLE ludzi czyta książki i jeszcze chce o nich gadać 😉

Image and video hosting by TinyPic

No cóż, lekko znudził mi się ten świat. Dorosłam do tego, że w czytaniu liczy się jakość, a nie ilość. Stosy połykanych książek nie przeliczają się na zrozumienie i przemyślenie, a produkowane recenzje często nie oznaczają inteligencji danej osoby (która często uważa, że jeśli dużo czyta to jest lepsza od tych, którzy czytają mniej lub wcale). Dalej są blogi typowo książkowe, które czytam i szanuję ich autorów. Jednak są to tylko te blogi, które tworzą ludzie z pasją – kochający czytać i pisać o książkach. Na pewno nie marnuję czasu na czytanie wypocin osób, które nastawiają się w 100% na współpracę i „darmowe” książki (patrz zakładka -> Współpraca). Nikogo nie potępiam, bo niby z jakiej racji, ale po prostu to ja sama wybieram co jest według mnie wartościowe, a co jest chłamem.

Kolejna sprawa o jakiej chciałam napisać to fakt, niektórym wiernym czytelnikom już znany. Mianowicie sama jestem swoim szefem. Dostaję alergii na osoby, które KAŻĄ mi coś zrobić lub chcą coś na mnie wymusić. Nie lubię ludzi negatywnych z wiecznymi pretensjami, a którzy nie dają nic od siebie.  Mimo wszystko ludzie mnie fascynują. Ludzie i ich pasje, a również nieprawdopodobna nieprzewidywalność. Tak naprawdę żaden psycholog nie może „przewidzieć” zachowania danego człowieka. Mógłby spróbować, gdyby był jego najlepszym przyjacielem, ale i wtedy nie ma nic pewnego. Próba wciśnięcia człowieka w jakikolwiek wzór zachowań to idiotyzm i marnowanie czasu. Każdy człowiek to chodzący oddzielny wszechświat, a na wszechświat nie ma wzoru.

Wracając do tematu… kiedy dostaję maile pod tytułem „eeeej widziałem/łam na lubimyczytac.pl że czytałaś taką i taką książkę. czemu jeszcze nie ma recenzji i ile można czekać bo nie wiem czy ją kupić czy nie” (pisownia prawie oryginalna) to sorry, ale mnie krew zalewa. Czy ja gdzieś napisałam, że będę pisać o każdej książce, którą przeczytam? Czy ja gdzieś się zadeklarowałam, że będę czyjąś wyrocznią w sprawach czytelniczych? Czy ja mam jakiś chory obowiązek dążenia za czyimś „chceniem”?! NIE! Przykro mi bardzo, ale próba wymuszenia na mnie czegokolwiek kończy się moim oślim uporem i nikt nic nie wskóra. Poza tym wiadomości typu „jak mogłaś napisać, że ta książka jest zła ona jest świetna i moja ulubiona!” lub „jak możesz nie lubić Zmierzchu to najwspanialsze arcydzieło jakie ktokolwiek napisał” są ignorowane. Nie usuwam, bo mam taką zasadę, że na moim blogu panuje wolność wypowiedzi i każdy może wyrazić swoje zdanie, ale nie mam siły na użeranie się z małolatami zakochanymi w szmatławcach (bo książkami chłamu nie nazywam), czy zwykłymi trollami internetowymi z rodzaju „lubię placki”. Na moich Przyjemnostkach  będę pisać o wszystkim na co mi przyjdzie ochota. Może mi strzelić do głowy, że sobie napiszę o lakierze do paznokci? Może! Jestem w końcu kobietą, a Przyjemnostki to moje miejsce w sieci.

Spodziewajcie się niespodziewanego. Jedno na pewno się nie zmieni – moja szczerość i pozytywna energia, która daje mi siłę do spełniania marzeń.

Do moich kochanych moli książkowych i filmomaniaków – oczywiście, że nadal będę pisać o książkach i filmach, ale nie o wszystkich po kolei tylko o tych, które bardziej zapadną mi w pamięć i serducho. Będą to raczej opinie niż szablonowe recenzje ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem 😉

Na zakończenie chciałabym Wam przedstawić Kogoś niesamowitego. Człowieka, który stał się moim guru jeśli chodzi o podejście do życia. Koniecznie obejrzyjcie! Film, który obejrzycie pod spodem jest tylko małym urywkiem z całego filmu wydanego na DVD, ale go tez możecie znaleźć na Youtube tylko, że w częściach i po angielsku (z angielskimi napisami dla ułatwienia, jeśli ucho nie wszystkie słowa uchwyci :)).

Panie i Panowie oto Ktoś Wyjątkowy –  Nick Vujicic

*Niestety, nie mogłam nigdzie znaleźć dokładnego źródła zdjęcia, które zamieściłam w swoim wpisie. Jest ono na mojej zupie, a zrepostowałam je stąd.
** Jeśli chcecie obejrzeć cały film Nick’a Vujicic’a to jego pierwsza część znajduje się tutaj.

Reklamy

25 thoughts on “Przyjemnostkowe gadanie

  1. Naprawdę dostajesz takie wiadomości?! Głupota ludzka widocznie nie zna granic… Co do samego bloga to sama mam ostatnio podobne przemyślenia i pomimo, że nadal piszę i będę pisać o książkach (bo to uwielbiam) powoli zaczynam go przemieniać w bardziej swoje a nie książkowe miejsce w blogosferze. Na początku myślałam, że może powinnam stworzyć innego bloga, który w całości poświęcę rzeczom, o których nie piszę w Zasiedzisku, ale zrezygnowałam z tego pomysłu. Zobaczymy jak mi to wyjdzie. I masz rację jeśli chodzi o stosy, człowiek w pewnym momencie strasznie się wkręca w to, że musi książki zbierać, pokazywać itp. Dla mnie ratunkiem jest to, że mieszkam w Danii:P Chociaż istnieje też druga strona medalu, bo siedząc w książkowej blogosferze rozwijasz swoje gusta i chcąc nie chcąc kupujesz te książki, które w danym momencie mogą zrobić na Tobie wrażenie:) A jak już je masz, to czemu ich nie pokazać?:D Najważniejsze to pisać w zgodzie ze sobą i tyle:))) Pozdrawiam!

    • Tylko nie porzucaj Zasiedziska! Możesz go po prostu zmienić, dopasować do siebie, tak jak ja staram się to robić na swoich Przyjemnostkach 🙂
      Masz rację, że stosy uzależniają, ale nie można przekroczyć granicy, gdzie chęć posiadania staje się ważniejsza od chęci poznawania, nauki, czytania, dowiadywania się czegoś nowego. Oczywiście mole książkowe kochają oglądać stosy, ale niestety… ludzie mają skłonności do przesady i chwalenia się. We wszystkim trzeba zachować umiar i tak, jak napisałaś trzeba „pisać w zgodzie ze sobą” 🙂

      Aha… a co do pytania czy „naprawdę dostaję takie wiadomości” – TAK i muszę napisać, że i tak wybrałam w miarę inteligentne i na temat 😉

      • Hehe, nie o rezygnowaniu nie ma mowy! Myślałam raczej nad prowadzeniem DWÓCH blogów, ale szybko mi to wywietrzało z głowy, bo jednak realne życie też trzeba mieć i je efektywnie prowadzić:P

      • Dokładnie 🙂 Nasz czas jest cenny. Każdego ranka dostajemy kilkanaście nowych godzin do wykorzystania (odliczam czas snu) i szkoda je tracić w większości na internet. najpierw trzeba tworzyć wspomnienia, przemyślenia, doświadczenia, a potem o nich pisać 😉
        W takim razie cieszę się, że zostajesz na Zasiedzisku 🙂

  2. Że też ludzie potrafią takie rzeczy pisać ‚kiedy przeczytasz?’, ‚dlaczego napisałaś, że fajna skoro nie fajna’…no ręce opadają.
    Ja mam tę swobodę, że nie współpracuję z żadnymi wydawnictwami (jedynie z gminną biblioteką he, he), czytam co chcę i ile chcę, nie o wszystkich przeczytanych książkach piszę, bo po prostu czasami nie mam o nich nic ciekawego do powiedzenia 🙂 Aha, niektórych też nie kończę, jeśli mi się naprawdę nie podobają. Zgadzam się z Tobą, to Twoje Przyjemnostki i masz prawo pisać o czym tylko chcesz, bo to po prostu Twoje miejsce 🙂

    • Ja też nie współpracuję już z wydawnictwami. Nawet, kiedy współpracowałam to nie były to ilości hurtowe (maksymalnie 3 na raz) i z każdym z nich umawiałam się na moje warunki.
      Niestety, ale współpraca w pewnej mierze ogranicza i nie jest wale takim „dobrodziejstwem”, jakim się chwalą blogerzy. Po jakimś czasie wydawnictwo stara się przeciągnąć Cię na „złą stronę mocy” 😉 Zaczyna się niewinnie, ale kończy produkowaniem marnych tworów nie wnoszących absolutnie nic wartościowego.

      Pozdrawiam 🙂

  3. Najważniejsze żebyś była szczęśliwa i postępowała zgodnie ze sobą. Pisz o czym chcesz ja i tak będę czytać, bo sprawia mi przyjemność przebywanie w „przyjemnostkach” Rozumiem, że mogą męczyć takie pytania, ja się do tej pory z takimi nie spotkałam, na szczęście. Ja współpracuje z Wydawnictwami i muszę powiedzieć, że bardzo sobie chwalę wypracowaną praktykę, w której to ja wybieram co czytam. Tylko raz zdarzyło mi się, że wydawnictwo wysłało książkę bez wcześniejszego zapytania mnie o to, skończyło się na tym, że książki i tak nie przeczytałam.

    Mam nadzieję, że nie przekręcę, ale chyba kiedyś czytałam, że Ty po prostu lubisz pisać, nie tylko czytać. Wiec pisz,…. z uśmiechem na twarzy 🙂

    • Bardzo mi miło 🙂 To prawda, że lubię pisać na równi z czytaniem i nigdy nie wiem, co kocham bardziej 🙂 Chciałabym pisać lepiej, ale wiadomo praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka.
      Nigdy nie napisałam i nie napiszę, że jeśli ktoś współpracuje z wydawnictwami to jego blog nie jest wartościowy. Sama współpracowałam i wiem, jak to jest. Trzeba umieć trzymać umiar i nie zapędzić się w tym wszystkim. Po jakimś czasie jednak to męczy, przynajmniej mnie.
      Wiadomo – każdy ma inne doświadczenia 🙂

  4. No witam po przerwie:D Cieszę się że jesteś:) Wiesz chyba że i ja mam podobne podejście do bloga. Nie czuję się wyrocznią, nie lubię wyzwań czytelniczych, nie biorę (a jeśli już to bardzo rzadko) udziału w dziwnych dyskusjach, nie czuję się ekspertem, odkładam książki po paru stronach jesli mi się nie podobają, czytam ostatnio po jednej książce tygodniowo, bo czasami tez tak mam że mi się nie chce i mam to w nosie, życie to nie tylko książki, ostatnio więcej oglądam niż czytam ,co nie sprawia że czuję się intelektualnym durniem. W każdym razie rozumiem, co masz na myśli.

    Dzięki za Nicka, uwielbiam takich ludzi, a wcześniej o nim nie słyszałam.

    Naprawdę ktoś do Ciebnie napisał takiego maila? Jeny, ludzie to mają pomysły:D
    Pozdrawiam i nie znikaj tak zupełnie:)

    • Wiem, że rozumiesz co mam na myśli 🙂 szczerze mówiąc Twoje zdanie o współpracach i wartości, jakie daje czytanie tez mi dało dużo do myślenia 🙂

      Za Nicka trzeba dziękować nie mnie, ale jemu samemu 🙂

  5. Dzięki za ten filmik :D. Trafił całkowicie w idealny moment dla mnie. Super postać, niesamowity facet. Co nie zrobisz, ja wciąż Cię będę czytać, a z tymi stosami „ilość a nie jakość” też już doszłam kiedyś do takiego wniosku. I od tamtej pory znacznie lepiej mi się czyta ^^.

  6. O rany, współczuję Ci, że dostajesz takie durne wiadomości. Mnie jakoś wszystkie trolle – odpukać – omijają. Nie dziwię Ci się, że odechciewa Ci się wszystkiego – niektóre zachowania można skomentować jedynie załamaniem rąk i głębokim westchnieniem.

    A co do bloga… Prowadź go tak, jak chcesz go prowadzić. Nie przejmuj się niczym – to ma być Twoje miejsce 🙂

  7. Trafiłam tutaj tropem Anhelli, jednej z moich ulubionych blogowiczek i tak jak ona wzruszyłam się bardzo oglądając film. Podoba mi się także Twoja szczerość wypowiedzi. Zanosi się na wiele wartościowych wpisów, czego życzę całym moim otwartym sercem:)
    Ewa

  8. Też komuś ostatnio napisałam, kto przejmował się ilością przeczytanych książek w podsumowaniu roku, że mniej ich przeczytał od innych itp. – że to nie wyścig przecież… Ja też nie przeczytałam jakiejś zwalającej z nóg ilości, ale to kompletnie mnie nie obchodzi. Najważniejsze jest to, że czytam. A ile, to już od wielu czynników zależy, ale nie będę tego robiła na siłę, żeby kogoś prześcignąć. Osobiście, to ja tego nie rozumiem…
    Też lubię swój blog i piszę to, co mi w duszy gra… To jest fajne i to mnie cieszy. Pozdrawiam Cię mocno, zaglądam zawsze – nawet jak Cię nie ma. 😉
    PS Żadna współpraca nigdy mnie nie interesowała – czytam, co lubię. Papa

    • Ludzie mają skłonności do przesady i bardzo lubią się ścigać i starać się być od kogoś „lepszym”. Bardzo rzadko wychodzi z tego coś dobrego, czy wartościowego.
      Współpraca sama w sobie, jako pomysł nie jest zła. Gorzej z wykonaniem i wprowadzeniem jej w życie.

  9. Amen, Siostro!
    Podpisuję się.
    W ogóle mnie śmieszy, jak kogoś dwa dni w blogosferze nie ma i od razu „moi kochanie, wybaczcie”. Ble.
    I dziwią mnie te stoooooosy książek. Tzn. nie u Ciebie na zdjęciu, ale u blogerów. Na prawdę czytają dla przyjemności? Bo mnie by się znudziło, jakbym MUSIAŁA.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s