Norwegian Wood / Noruwei no mori 2010 – wyjątkowo piękna nuda

O moim uwielbieniu dla twórczości Murakami’ego wiecie od dawna. Nikt tak pięknie nie pisze o codzienności tworzącej życie, jak Haruki w „Norwegian Wood”. Prędzej, czy później musiałam obejrzeć ekranizację…

Image and video hosting by TinyPic

To bardzo estetyczny film, piękna zdjęcia, dobrze dobrana muzyka i aktorzy i… to by było na tyle.

Image and video hosting by TinyPic

Naprawdę nie wiem czyja to jest wina, że taka historia na ekranie jest po prostu nudna i mdła. Opowieść dłuży się niesamowicie, rozterki bohaterów wydają się strasznie spłycone w porównaniu z postaciami książkowymi. Całość jest jakby mało istotna, za bardzo cielesna, za mało duchowa.  Zdawałam sobie sprawę, że specyficzną atmosferę powieści Murakami’ego trudno będzie zobrazować. Niestety, ale prawda jest taka, że ta historia bez słowa pisanego, bez ukazania przeżyć wewnętrznych bohaterów jest po prostu odarta z całego uroku i wartości. Obawiam się, że żaden reżyser nie będzie w stanie stworzyć satysfakcjonującej ekranizacji którejkolwiek z książek Murakami’ego.

Image and video hosting by TinyPic

„Norwegian Wood” na ekranie to wyjątkowo piękna nuda. Szkoda, bo książka jest niesamowita i zapada w pamięć na długo.

* Zdjęcia z filmu pochodzą ze strony http://www.filmweb.pl/film/Noruwei+no+mori-2010-489884/photos

Advertisements

27 thoughts on “Norwegian Wood / Noruwei no mori 2010 – wyjątkowo piękna nuda

  1. Tego się właśnie spodziewałam – klimatu powieści Murakamiego nie da się oddać tak łatwo. Przenoszenie książki na ekran jest niewdzięcznym i trudnym zadaniem – niektóre książki powinno się dlatego zostawić w spokoju…

    • Zdecydowanie powinno, ale z „Norwegian Wood” zrobiono inaczej, co nie było dobrym pomysłem. Szkoda mi aktorów, bo naprawdę się starali, ale na podstawie kiepskiego scenariusza… no cóż, wyszło jak wyszło. Zdjęcia piękne, japońskie krajobrazy niesamowite, ale cała reszta rozczarowuje fanów Murakami’ego.

  2. Och, wielka szkoda. To może lepiej sobie odpuszczę, żeby się nie denerwować. Książka jest jedną z moich ulubionych.

  3. Moje pierwsze zetknięcie z Murakamim: zaczęłam Kronikę…, czytam, czytam, nuda, czytam, i tak się wciągnęłam, że w zeszłym roku przeczytałam coś z dziesięć jego książek. Norwegian jest jedną z ‚książek na zaś’, żeby tak szybko przygody z autorem nie skończyć;)

  4. Mi się ten film nawet podobał, właśnie ze względu na estetykę, chociaż przyznaję, że specjalnie porywający to on nie był ;). Za to mój narzeczony w połowie filmu zasnął…

  5. Mnie ten film też rozczarował. Nie powiedziałabym, że jest nudny, ale… momentami zbyt szybko się wszystko rozgrywa, są duże przeskoki, a czasami się dłuży. A że ładny jest. No jest ; )

  6. Piękno polega na tym, że nie zawsze można i powinno się przelewać je w obraz…. Niektóre historie powinny żyć własnym życiem w wyobraźni ludzkiej. Pozdrawiam serdecznie 🙂

      • Dlaczego od razu piractwo? Ludzie, którzy nie mają problemu z językiem japońskim (a wiem, że mam takich czytelników) mogą obejrzeć cały film na Youtube. Płytę DVD z angielskimi napisami można kupić na eBay albo Allegro.
        Film można też ściągnąć z chomikuj.pl (gdzie PŁACI się za transfer), obejrzeć i przed upływem 24 godzin usunąć. To nie jest piractwo.
        Trochę zastanowienia.

  7. Z wymienionych przez Ciebie sposobów tylko forma zakupu na eBay’u lub Allegro może być w 100% pozbawiona znamion piractwa! To, że coś znajduje się na YouTube nie oznacza od razu, że jest tam legalnie. A już w ogóle rozłożył mnie argument z Chomikiem… To, że za coś się komuś płaci nie czyni piractwa legalnym! Co ma producent, wydawca i w ogóle autor praw autorskich z tego, że ktoś wziął sobie kasę za transfer jego dzieła? Między bajki też możesz sobie włożyć te magiczne 24 godziny…
    Wykazałaś się niezwykłą nieznajomością tego czym jest a czym nie jest piractwo.
    Proponuję więc „trochę zastanowienia”.

    • I tak jeszcze, by już zakończyć tę dyskusję, pragnę poinformować, że w ogóle nie było moim celem jej zaczynanie. Chciałem tylko przestrzec przed zbyt otwartym przyznawaniem się do piractwa, nic poza tym.

      Ale skoro już się dyskusja wywiązała, to rad jestem, że mogłem przyczynić się choć trochę do uświadomienia pewnych spraw. Polecam też ten tekst:
      http://wyborcza.pl/1,75248,11276096,Tajna_krucjata_Polski_przeciwko_piratom.html
      Można w nim przeczytać między innymi:
      „Jeszcze mniej świadomi są internauci. – Uważają, że jeśli płacą, to wszystko jest legalne.”

      Pozdrawiam

      • Nie popełniłam błędu tym, że obejrzałam film. Chcesz się kłócić o piractwo? Idź na filmweb i pytaj każdego, kto jak i gdzie oglądał film, który nie miał premiery w Polsce. Ja nie muszę prowadzić z Tobą walki na argumenty, bo po prostu nie mam na to ochoty.
        Chcesz porozmawiać o walorach filmu – zapraszam do dyskusji. Piszesz na inny temat? Znajdź sobie forum, gdzie reszta też chce na ten temat pogadać.

      • Nie twierdzę, że błędem było obejrzenie filmu. Błędny był Twój pogląd na temat tego co jest, a co nie jest piractwem. Przy czym nie winię Cię za to, gdyż wynikało to z nieświadomości, a nie z uszlachetniania piractwa. I tyle. To nie ja uczyniłem, ani nigdy nie traktowałem tej rozmowy jako „walkę”…

        PS Aleś Ty niesłowna. 😉

      • Oceniać kogoś na podstawie nawet nie rozmowy, a kilku wypowiedzi to dopiero jest brak rozsądku. Masz problem z tym, że ja i kilku moich czytelników obejrzało film niedostępny w Polsce? Trudno, obawiam się, że będziesz musiał z tym żyć.

      • Ocenianie kogokolwiek to ostatnia czynność, jakiej chciałbym się podjąć. Nie mam pojęcia skąd w ogóle podejrzenie, że mógłbym to robić. Dziwne wnioski wyciągasz.

        Zarzucasz mi brak rozsądku? Hmmm… To nie ja stwierdziłem, że filmy na chomikuj.pl są legalne, bo się za transfer płaci…
        Brakiem rozsądku jest raczej upieranie się przy wersji o której się wie, że jest nieprawdziwa.

      • Tak, a podawanie Wyborczej jako źródła wiedzy jest bardzo rozsądne.
        Powiedziałeś,że jestem niesłowna, a to jest ocenianie.
        Nudzisz mnie niemiłosiernie…

      • Z GW to tylko przykład był… Co nie zmienia faktu, że prawdę tam napisali. Bo ważna jest treść i jej zgodność z prawdą. Źródło ma w tym przypadku drugorzędne znaczenie.
        Stwierdzenie o niesłowności było faktem, nie oceną. Stwierdziłaś najpierw, że kończysz rozmowę i się pożegnałaś, po czym dalej kontynuowałaś swe wywody. Czyś to nie niesłowność?
        A jak Cię coś (ktoś) nudzi, to po co się męczyć? Masochizm?

      • Mam zasadę, że na moim blogu odpowiadam na komentarze, dyskusje itd. Nawet jak są bardzo nie na temat. W niektórych momentach zasady są po to, żeby je łamać. Aha i sprawdź sobie w słowniku co oznacza dokładnie słowo masochizm.

      • Jeśli coś mnie nudzi, ale i tak to robię, to czy nie jest to sprawianie sobie cierpienia (choć przyznam, że nie fizycznego)?
        Aha i sprawdź sobie w słowniku co oznacza dokładnie słowo piractwo.

      • Czasem zastanawiam się kto jest głupszy: osoba, która popełniła błąd czy osoba, która za wszelką cenę stara się w tej osobie błędy znaleźć sama zapominając, że jest tylko człowiekiem i pełna belek w oku.

        Proponuję rozejm tej jałowej dyskusji, która do niczego nie doprowadzi. Piraci niech piracą, antypiraci niech nie piracą. Każdy swoje sumienie i rozum ma, a przekonywanie jednego do drugiego mija się z celem. Całe wieki to pokazały i nie trzeba czytać gazet, żeby to pojąć.

        A żeby poziom dyskusji spadł jeszcze niżej to napiszę:
        KTO TERAZ COŚ NAPISZE TEN IDIOTA I CWANIAK BEZ MATURY

        Papa Smerfusie :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s