Trylogia „Igrzyska śmierci” + moja opinia o ekranizacji pierwszej części

Image and video hosting by TinyPic

Od bardzo dawna żadna seria czy cykl książkowy nie wciągnął mnie tak jak „Igrzyska śmierci”. Suzanne Collins posiada niesamowity dar, który powoduje, że z każdą następną stroną chcemy więcej. Potęguje napięcie do granic możliwości, więc przymusowe oderwanie się od książki funduje niesamowite rozkojarzenie i przebywanie myślami w świecie Panem. Nie zaczynajcie czytać tej książki przed snem, jeśli macie wstać rano. Gwarantuję, że ogarniecie się dopiero nad ranem. Cała trylogia wchłania naszą uwagę i myśli jak gąbka wodę. Podobny dar ma Joanne Kathleen Rowling. Dlatego pochłanianie „Igrzysk śmierci” przypomniało mi małoletnią mnie przyklejoną wręcz do cyklu o Harrym Potterze. Myślałam, że tamto uczucie minęło wraz z dzieciństwem, że dorosły człowiek nie umie już tak zachłysnąć się książkowym, czy filmowym światem. Myliłam się. Ale jaka to cudowna pomyłka!

Image and video hosting by TinyPic

Okrutny świat Panem to nasz świat w dalekiej przyszłości. Jak można się było spodziewać ludzkość doprowadziła prawie do zagłady własnego gatunku. Na zgliszczach dawnej Ameryki Północnej utworzone zostało nowe państwo (wspomniany Panem) składające się z Kapitolu w samym centrum i otaczających go trzynastu dystryktach. Kapitol to siedziba prezydenta, rządu i elity – bogatych ludzi, urodzonych w stolicy. Dystrykty, to obszary ziemskie, które „utrzymują” Kapitol, czyli pracują na niego. Każdy z nich (od Jedynki do Dwunastki) odpowiada za inne „dobra”, np. rolnictwo i sadownictwo (dystrykt 11), wydobywanie węgla (dystrykt 12), produkowanie broni i technologii (dystrykt 2 i 3), połów ryb (dystrykt 4), wyroby włókiennicze (dystrykt 8) i inne. Kiedyś istniał jeszcze Dystrykt 13 odpowiedzialny za produkcję broni jądrowej, ale po buncie przeciw Kapitolowi został zrównany z ziemią. Na pamiątkę tych wydarzeń i ku przestrodze dla wszystkich dystryktów, co roku organizowane są Głodowe Igrzyska – przedstawiciele Kapitolu wybierają z każdego dystryktu jednego chłopaka i jedną dziewczynę ( w wieku od 12 do 18 lat) i umieszczają ich na Arenie – zamkniętej przestrzeni, gdzie będą walczyć na śmierć i życie. Tylko jeden zwycięzca może opuścić Arenę. Całość jest dla mieszkańców Kapitolu telewizyjnym show, którym się co roku bardzo emocjonują i traktują jak rozrywkę. Ludzie ze wszystkich dystryktów zmuszani są do oglądania rzezi. To ich kara i ostrzeżenie.

tumblr_lp2bwbuxrt1qawzzuo1_500

Główną bohaterką i narratorką jest  Katniss Everdeen – szesnastoletnia mieszkanka jednego z najbiedniejszych dystryktów – dwunastki. Po stracie ojca, który zginął w kopalni i po załamaniu psychicznym swojej matki, to ona utrzymuje dom i wychowuje swoją młodszą siostrę. Razem ze swoim przyjacielem Galem nielegalnie poluje w lasach.  Dzięki temu może wyżywić rodzinę i wymieniać zwierzynę na inne potrzebne do życia rzeczy. Musiała dorosnąć o wiele za wcześnie, co nauczyło ją odpowiedzialności i zaradności. Podczas Dożynek (losowania do udziału w Głodowych Igrzyskach) wylosowana została jej dwunastoletnia siostra Prim. Katniss zgłasza się na ochotnika i zastępuje siostrę. Ona i Peeta (druga wylosowana osoba) trafiają do Kapitolu, aby wziąć udział w morderczym show. Dwadzieścia cztery osoby trafiają na Arenę. Tylko jedna może przeżyć…

Photobucket

Photobucket

Przeczytałam trylogię po polsku chyba w dwa,trzy dni. Nie mogłam się od niej oderwać. Później, już po obejrzeniu filmu, przeczytałam na spokojnie w oryginale. Szczerze mówiąc to nie jest to jakoś specjalnie dobrze napisana książka. Składa się z prostych zdań, raczej podstawowego słownictwa i język nie zachwyca. Jest prosto i szybko. To nie są książki do rozkoszowania się nimi, do smakowania. Czytając pędzi się jak na złamanie karku (a raczej gałki ocznej, gdyby to było możliwe) i ledwo wyrabia na odwracaniu kartek. Akcja pędzi szalonym tempem i emocjonuje. Jak już napisałam wcześniej Suzanne Collins posiada dar przyciągania uwagi. Można nauczyć się pisać pięknie i wzorowo, ale żeby chwycić czytelnika za serca i omotać wszystkie jego myśli… tu już potrzebny jest talent.

Autorka w fantastyczny sposób pokazuje kontrast pomiędzy ciężko pracującymi mieszkańcami Dystryktów i  zepsutymi, leniwymi Kapitolyńczykami, których całe dnie zajmuje dobór ubioru, fryzury, czy makijażu i… oglądaniu w telewizji, jak dzieci się zarzynają. Rozrywka na cały dzień zapewniona. Propaganda rządu twierdzi, że te dzieci na to zasługują, bo przecież siedemdziesiąt cztery lata wcześniej ich przodkowie podnieśli bunt. Proste i logiczne… jak każda propaganda. Kapitolyńczycy nie chcą niczego zmieniać, bo mają wszystko – dobre jedzenie, luksusowe mieszkania, spokojne życie, a mord pokazany w telewizyjnym show to rozrywka, jaką dla starożytnych Rzymian były walki gladiatorów. „Chleba i igrzysk” – ludzkość nie zmienia się przez tysiące lat.

Photobucket

Poza tym autorka pokazuje jeszcze jedną bardzo ważną sprawę – to, że podczas wojny obie strony (ta dobra i zła) zbliżają się do siebie niebezpiecznie blisko, co widać w ostatnim tomie. Tam, gdzie pojawia się śmierć zadawana z premedytacją i żądza władzy tam zmieniają się tez ludzie. Ich ideały szybko mogą wyewoluować w krwawą zemstę. Szkoda, że zemsta najczęściej opiera się na niewinnych… Bohaterowie się zmieniają, straszne wydarzenia mają wpływ na ich psychikę i życiowe wybory. To oni tworzą przyszłość nie tylko dla siebie, ale i dla swoich potomków. Jednak jaka jest gwarancja trwałości „pokoju” okupionego błędami odziedziczonymi po dawnym wrogu?

Jeśli chodzi o ekranizację  pierwszej części – jest dobra. Świetnie dobrana aktorsko, zachowana niepokojąca atmosfera, genialna muzyka i kamera prowadzona z ręki (na początku drażniąca wzrok, ale jak się przyzwyczai to sprawia, że czujemy się bardziej „w środku” wydarzeń). Oczywiście, jeśli ktoś nie czytał książki to nie doceni wielu smaczków i szczegółów cieszących oko i ucho. Jednak byłam w kinie dwa razy (ostatnio zdarzyło mi się to na Incepcji) – raz z moim mężczyzną, który książki nie czytał i drugi raz z przyjaciółka, która jest taką samą wielbicielką trylogii jak i ja 😉 Obojgu film się bardzo podobał. O czymś to świadczy 😉

Niestety, po raz kolejny polski internet zawrzał. Peeta za brzydki, Katniss za gruba, za mało brutalne pokazanie walk na Arenie, nie takie tamto i tamto tez złe itd.

Zgadzam się z tym, że nie wszystko w filmie było pokazane idealnie tak jak dzieje się w książce, ale gdyby tak było to film trwałby chyba z 8 godzin… a i tak ma 2 godziny i dwadzieścia minut. Zakończenie jest niejasne, a raczej nie zakończenie filmu, ale relacji pomiędzy głównymi bohaterami, ale może to niedopowiedzenie jest celowe? Taką wizję miał reżyser. Josh Hutcherson za brzydki nie jest, gdyby wyglądał jak Brad Pitt to niepasowałby do roli Peety. To, że Jennifer Lawrence jest za gruba to głupi żart. To piękna, zdrowa dziewczyna i gdyby wyglądała jak anorektyczka to byłaby nieprzekonująca jako Katniss. Przecież główna bohaterka „Igrzysk smierci” to dziewczyna, która poluje, biega po lasach i pracuje fizycznie, więc musi mieć mięśnie i normalne ciało. Serio… Anja Rubik by się raczej złamała pod samym ciężarem łuku. Zresztą co raz bardziej żałosne w „show biznesie” jest zapatrzenie albo na super chude patyczaki, albo na super grube, a raczej przepraszam „plus size” wielorybki. Gdzie się podział kult zdrowej, normalnej sylwetki? W starożytnej Grecji?

Najbardziej śmieszą mnie żądne krwi głosy publiczności, która chciałaby, żeby sceny walk były dokładniej pokazane. Naprawdę chcielibyście dokładnie klatka po klatce oglądać zarzynanie dzieci przez inne dzieci? Czy wtedy nie bylibyście tacy sami jak mieszkańcy Kapitolu uznani przez was jako czarne charaktery, czyli złe osoby? Dla mnie sceny walk były dosadne, a rzeź przy Rogu Obfitości bardzo wymowna. Dźwięk, obraz, prowadzenie kamery – majstersztyk.

Photobucket

Poza tym nie wyobrażam sobie  lepszego wyboru do głównej roli. Jennifer Lawrence jest idealną Katniss Everdeen. Scena, w której jest minutę przed wyjściem na Arenę  mimo swojej odwagi trzęsie się ze strachu i ciężko oddycha – mistrzostwo. Jej serce chyba nawet szybciej biło.

Kocham też poniższy utwór, za każdym przesłuchaniem taka sama gęsia skórka 😉

Polecam wszystkim zarówno książki jak i film.

* Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony –> http://hungergames.tumblr.com/

Reklamy

15 thoughts on “Trylogia „Igrzyska śmierci” + moja opinia o ekranizacji pierwszej części

  1. Nareszcie opinia, która przeważyła szalę:) Kupię sobie jednak pakieci Igrzysk. Pewnie zdążę je akurat przeczytać na premierę ostatniej części filmu – wtedy wybiorę się na nocny maraton do kina;)

    • Cieszę się, że przeważyłam szalę i to w dobrym kierunku 🙂 Ostatni film ma być w 2017 roku (według projektu), więc na spokojnie zdążysz przeczytać 😀

      Dobrze, że się odzywasz Pablo, bo zniknąłeś na długo. Będziesz dalej pisał na Podsłuchu? ;>

      • W przyszłości pewnie tak, ale na razie nie mam szans niestety. Brak czas, spotęgowana ilość zobowiązań, drugi potomek ma mi się urodzić czerwcu… jeżeli już nawet mam chwilę czasu, to raczej czytam, albo robię coś praktycznego. Na pisanie szkoda mi wolnego czasu:) Ostatnio nawet zasiadłem, żeby coś naskrobać, ale książka na biurku tak kusiła, że przedefiniowałem priorytety;)

        • Gratuluję kolejnego potomka! 🙂 Wszystkiego dobrego Wam życzę 🙂

          W takim razie cieszę się, że masz czas na zaglądanie do mnie.
          Pozdrawiam cieplutko 🙂

  2. Książki mnie dosłownie wessały. Nie zapomnę jak walczyłam z sobą by nie brać się za „Kosogłosa” przed kilkoma pilniejszymi tytułami. Przegrałam.

    Filmu nie widziałam, bo ostudziły mnie krytyczne uwagi znajomej. Za jakiś czas na spokojnie obejrzę.

    • Jestem baaaaardzo ciekawa twojej opinii na temat ekranizacji 😉
      Ja też walczyłam ze sobą, żeby nie brać się za Kosogłosa, ale co tam… jedna nocka w tę czy w tamtą 😉

  3. Raczej nie kupię, ale może chociaż uda mi się wypożyczyć z biblioteki? Będę w Polsce dopiero w lutym/marcu, do tej pory może zdążą kupić :). Chętnie poczytałabym coś, co wciągnęłoby mnie równie mocno jak „Harry Potter”…

  4. Ależ moja droga, współcześni ludzie są dokładnie tacy sami jak mieszkańcy Rzymu czy mieszkańcy Panem. Nie miej złudzeń. Tzw. demokracja, która rzekomo panuje na świecie u swych podstaw, jeśli prześledzi się konstytucje, system prawa etc, ma – nie jak wmawia się mugolom „demokrację ateńską”, lecz – „technokrację rzymską”. Rządy wszystkich państw, nie wyłączając nawet tych objętych dykataturą, opierają się na rzymskich zasadach. Nawet w amerykańskim Kongresie w sali obrad, stoją skopiowane z Rzymu insygnia. Książki tego typu, tzw. książki dla młodzieży, niczym już dzisiaj nie ustępują mocnemu kinu dla dorosłych i jako takie, są niepokojącym „znakiem naszych czasów”. Jeśli zaś chodzi o walory smakowe danej książki, nie jestem w stanie nic powiedzieć, bo nie czytałam. Słyszałam za to dwie skrajne o niej opinie. Najważniejsze Judytko, że tobie się podobała, reszta to detale.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • „Igrzyska śmierci” wzbudzają tylko skrajne opinie – albo zachwyty albo totalne pojazdy. Jeśli patrzeć na to w ten sposób to Suzanne Collins wygrała, bo jej świat wzbudza emocje to jakie 😉

      Nasza „demokracja” z demokracją grecką nie mają nic wspólnego (oprócz nazwy). Niestety, rzadko kto zdaje sobie z tego sprawę, a nawet w szkołach „historycy” twierdzą, że nasz ustrój polityczny opiera się na demokracji greckiej. Szkoda, że ludzkość tak bardzo lubi kierować się w stronę swoich złych cech, a nie chce jej się pracować nad tymi dobrymi.

      Pozdrawiam 🙂 :*

  5. Uwielbiam twój blog .. twoje recenzje są naprawdę świetne .. pełne ciepła i natchnienia .. 🙂
    Przyznam się szczerze, że to właśnie twój blog sprawił, że i ja chciałabym spróbować swoich sił ..
    Może kiedyś Ci dorównam …

    Co do książki .. „Igrzyska śmierci” mają w sobie coś innego.. są zupełnie nie podobne do tych wszystkich książek jakie pojawiają się na rynku dla młodzieży .. chociaż mogę chyba śmiało powiedzieć, że jest to książka równie dobra dla starszych odbiorców

    Pozdrawiam i liczę na kolejną dawkę inspirujących wpisów

  6. Moja przygoda z cyklem Igrzyska śmierci zaczęła się w księgarni Audiobook. Kilka słów recenzji zabrzmiało tak elektryzująco, że na cito postarałam się, by gorąca lekturka wylądowała na karcie SD mego urządzenia lektorskiego. Z punktu „widzenia” czterozmysłowca: jeśli czytając wzrokiem mówisz, że super – mistrzowska interpretacja Anny Dereszowskiej sprawi, że zakrzykniesz REWELKA!!!!! Panem okaże się autentycznie namacalne, a ty będziesz dokładnie tam, gdzie Katniss. O emocjach dużo by mówić – ekspresja lektora dosłownie rzuca na kolana. Tak oto od lat wielbię ten cykl. Poleciłam go wielu i póki co nie miałam nań reklamacji.
    Co do filmu – dobry, ale boleśnie rozczarował mnie ubogi śpiew kosogłosów i totalne niezrozumienie przez reżysera idei zmiechów.
    Na koniec, choć może się spóźnię, pozwolę sobie polecić Ci lekturę cyklu Tunele. Mi najgorzej było przebrnąć przez początek, ale jak już wejdziesz pod ziemię… Uch, tam też się dzieje i niech mnie, ale śmiem przypuszczać, że chwyci. Spróbuj.

  7. Pingback: Liebster blog |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s