Rodzina Borgiów – trochę o książce, trochę o serialu i dużo o historii

Photobucket

Tak to już jest wśród naszego gatunku, że nie zapamiętujemy rodzin dobrych, kochających się, nie wadzących nikomu. Wręcz przeciwnie, to te żyjące w nienawiści, zdradzie,  morderczych skłonnościach są znane przez wieki. To właśnie o nich pisze się książki, kręci filmy i seriale. Naszą wyobraźnię cały czas rozpalają losy egipskich faraonów, krwiożerczych Wikingów, rzymskich cesarzy, okrutnych władców. Mogłabym napisać, że tego nie pochwalam, że powinniśmy wspominać ludzi sprawiedliwych, którzy dobrze przeżyli swoje życie. Jednak, jak mogę usprawiedliwić moją fascynację rodziną Tudorów, królową Kleopatrą, Juliuszem Cezarem i innymi wcale nie kryształowymi ludźmi?

To, co nas w nich wszystkich fascynuje i przyciąga to tajemnica. Jakie są motywy ich działań? Co skłoniło ich do takich, a nie innych zachowań?  O czym myśleli? Kogo kochali? Czy urodzili się złymi osobami? Jakie wydarzenia ich ukształtowały? Co zahartowało? Dlaczego mimo wszystko ludzie szli za nimi na śmierć?

Rodzina Borgiów uznana jest przez współczesnych za pierwszą włoską mafię. Tej opinii bardzo przysłużył się Mario Puzo pisząc o niej książkę. Autor serii o „Ojcu chrzestnym” został przez media zaszufladkowany jako pisarz na tematy mafijne i tak już zostało. Wystarczyła jedna książka i już wszyscy wiedzą, że Borgiowie byli pierwszą włoską mafią. W takim razie mafią można nazwać każdy wielki ród tamtych czasów. Chronienie członków rodziny za wszelką cenę, mordowanie wrogów, oszustwa finansowe, nieślubne dzieci – to wszystko było na porządku dziennym. Borgiowie wyróżniali się jednak tym, że głową rodziny był papież Aleksander VI.

tumblr_llkm73R8fe1qairvjo1_1280-1

Borgiowie to rodzina wywodząca się z drobnych właścicieli ziemskich w Hiszpanii. Świetność tego rodu zapoczątkowała wielka ambicja Alfonsa de Borja (późniejszy papież Kalikst III), który najpierw studiował prawo, wykładał na uniwersytecie, aż stał się doradcą króla Alfonsa V. Wielka inteligencja, przebiegłość i spryt doprowadziły go do kapelusza kardynalskiego, a następnie za sprawą raczej politycznego kompromisu niż wyboru został papieżem.

I tak to się zaczęło… Kalikst III swoich krewniaków obstawiał na wysokich stołkach – od kardynałów po książęta. Borgiowie wrośli w Rzym niczym bluszcz, ale największą ambicją wśród nich wyróżniał się siostrzeniec papieża – Rodrigo. Mianowany na kardynała w wieku zaledwie dwudziestu kilku lat piął się coraz wyżej w hierarchii politycznej Watykanu. Po śmierci wuja służył jeszcze kilku papieżom, aż w roku 1492 za sprawą przekupienia innych kardynałów, został papieżem.

Myślicie, że to dużo jak na jedną rodzinę? To zaledwie początek.

Photobucket

W tamtych czasach, ani papieże, ani tym bardziej kardynałowie, czy inni duchowni nie kryli się specjalnie ze swoimi kochankami i dziećmi, ale też nie uznawali ich publicznie. To Aleksander VI jako pierwszy otwarcie przyznał się do swojego pomostowa i za ich pomocą budował siłę swojego rodu. Jego najstarszy syn Juan został utytułowanym księciem i dowódcą armii papieskiej, Cezar  najmłodszym w historii kardynałem, a Lukrecja i Jofré poszerzali władzę papieża korzystnymi politycznie małżeństwami.  Ród rósł w siłę dzięki wielu okrucieństwom, oszustwom i  przebiegłości. Mimo zmienienia nazwiska na Borgia (żeby brzmiało bardziej italsko) nigdy nie byli lubiani przez Włochów jako „katalończycy” (tak naprawdę pochodzili z Aragonii), którzy panoszą się na rzymskim tronie piotrowym. Ich jawne bogactwo, umiłowanie w rozrywkach cielesnych, przestępstwa, kłamanie na każdym kroku i potęga sprawiły, że byli w wiecznych konfliktach z wieloma rodami włoskimi. Wojny przeplatały się z umiłowaniem sztuki i jej mecenatem, śmierć z miłością, władza z upadkiem moralnym. Borgiowie byli na ustach wszystkich.

Photobucket

Mają wpływ na naszą wyobraźnię również dzisiaj. Wspomniana przeze mnie książka Mario Puzo „Rodzina Borgiów” nie jest może jakimś wyjątkowym dziełem literackim, ale podpaliła na nowo lont ciekawości. Stacja „Showtime”, która wyprodukowała serial „The Tudors” pokazała już, że świetnie jej idzie wprowadzanie historii do kultury masowej. „The Borgias” nie potrzebowały nawet wielkich kampanii reklamowych (jak „Game of Thrones” na przykład), żeby przyciągnąć publiczność. Zresztą po „The Tudors”  wielbiciele seriali historycznych nie mieli zbyt dużego wyboru. Mogliśmy tylko oglądać stare odcinki Tudorów, Rzymu, Filarów Ziemi, ale ileż można? O czym opowiada serial?

Photobucket

No cóż… o tym, co przekazuje większość współczesnych, amerykańskich seriali. Nic nowego? W takim razie, czym zachwyca? Przede wszystkim jest piękny wizualnie –  krajobrazy, architektura miast, wnętrza pomieszczeń i budowli, ubiory każdej z warstw społecznych, dopracowana czołówka, nawiązywanie do sztuki renesansu, przemyślane ujęcia, świetna charakteryzacja. Niektóre sceny wyglądają jak renesansowe obrazy. Estetycznie ten serial jest dopracowany w 100 %. Aktorzy są bardzo dobrze dobrani do swoich ról – wspaniały Jeremy Irons jako Rodrigo, Holliday Grainger jest idealną Lukrecją, a relacje braci Juana i Cezara rewelacyjnie przedstawili David Oakes i François Arnaud. Podobnie jest z postaciami drugoplanowymi. Nie mogłam znaleźć informacji, kto przeprowadził casting, ale zrobił naprawdę kawał bardzo dobrej roboty.

Photobucket

Jednak serial nie może tylko ładnie wyglądać, żeby przyciągnąć widzów. Na pewno część ludzi wzięła się za oglądanie z powodu kontrowersji. Wiadomo, że grzeszki Watykanu ciekawią od setek lat. Dobrze, że ktoś odważył się na pokazanie prawdy, bo tak wyglądało życie wielu papieży, kardynałów i innych możnych tego świata. Religia to wielka władza, a wiadomo, że władza uzależnia. Fabuła świetnie pokazuje to zachłyśnięcie się potęgą, ambicję, która popycha do strasznych czynów. Ciekawe są też rodzinne relacje. Wielka miłość i chronienie się nawzajem, a zarazem zazdrość i zawiść prowadzące do nienawiści. Faworyzowanie jednych dzieci, a odpychanie i wymaganie ciągle lepszych osiągnięć od innych. Przelewanie własnych chorych ambicji na własne potomstwo i oglądanie ich nieszczęścia. Pragnienie zawsze więcej i lepiej. Im wyżej uda się komuś wdrapać, tym ma dłuższą i bardziej bolesną drogę upadku.

* Wszystkie zdjęcia i gify pochodzą ze strony –> http://fuckyeahborgias.tumblr.com/

Reklamy

11 thoughts on “Rodzina Borgiów – trochę o książce, trochę o serialu i dużo o historii

  1. W tym wszystkim najzabawniejsze jest to, że jeszcze nie tak dawno temu, gdy chodziłam do szkoły średniej, jak i podczas matury, sformułowania sugerujące to, jak naprawdę prowadzili się duchowni w tamtych czasach na czele z papieżami, wywoływały w najlepszym razie mocne zmieszanie nauczycieli, miałam wątpliwą przyjemność ujrzeć na twarzy księdza budzącą się do mnie nienawiść, dzisiaj z kolei… filmy, seriale, książki, ba, cała pop-kultura opiera się na tym wszystkim i ze świeczką szukać człeka, który by nie był świadomy grzeszków Kościoła. A przecież minęło tylko 10 lat. Tak wiele się zmieniło, tyle że ludzie nie rozumieją, że ci, którzy zasypują ich wyłącznie wadami Kościoła, wyolbrzymiają wiele spraw, bynajmniej nie z troski o tychże ludzi. Z kolei ci tzw duchowni, nie robią dosłownie nic aby powstrzymać tę nagonkę, sądząc naiwnie, że tak jak wszystkie inne nagonki na Kościół ta również sama w końcu straci na sile. Niestety tak nie będzie, bo szykuje się nam totalna zmiana kulturowa i co mnie osobiście bardzo przeraża, Kościół wydaje się brać w tym udział: Tak bardzo boi się, że ludzie mogą otworzyć oczy na nowy rodzaj „wiary”, współodczuwania, oglądania świata, wiary która nie potrzebuje więcej symboli i rytuałów; wiary, która wykracza poza czas i przestrzeń, a więc najprościej mówiąc, dudki przestaną płynąć, iż godzi się nawet na zachwianie odwiecznej równowagi (jak inaczej wytłumaczyć, tzw. ekumenizm, stworzony przez JPII, który głosi, że trzy religie monoteistyczne tak naprawdę modlą się do tego samego boga? Czy nie zaskakuje, że przyrównuje się Boga Izraela, jak i Chrześcijan, z Jezusem, do bożka Zła z Arabii? ). Dlaczego to piszę? Serial „The Borgias”, podobnie jak wiele innych tego typu produkcji, powstał na fali ostrej krytyki chrześcijaństwa. Sercem tego ataku jest Wielka Brytania czy USA (niektóre środowiska) a poprzez nią, islam właśnie. Wcześniej zasypywano nas „True Blood”, czy „Seks w Wielkim Mieście”, ale i serialami o seryjnych mordercach, patologicznych rodzinach. Tutaj nie chodzi o zaspokajanie potrzeb ludzi. Gdyby tak było, to dlaczego tak wiele lubianych przez miliony produkcji zostało urwanych nagle, nie licząc się z ostrym protestem fanów? Zaś badziewia, podkreślające: morderstwa jako coś cool, zepsucie moralne, jak np. „The L Word”, etc, ciągnęło się w nieskończoność?
    Według mnie współczesna telewizja nie pełni funkcji marketingowej a przynajmniej nie w większym stopniu, jak puszczane w niej reklamy różnych produktów. Ona ma kształtować poglądy i pewien wzorzec zachowania wśród kolejnych pokoleń. A skoro najwięcej mówi się o tym, co złe w naturze człowieka, tyle się inwestuje w ich produkcję, pchają się do nich wielkie sławy, świadczy to tylko o tym, że owe medium się sprawdziło. To przecież media zrobiły ze Zmierzchu hiciora, chociaż ludzie wychodząc z kina mówili że to badziew (nawet w USA).
    Sama nie oglądałam Borgiów, bo to nie moje zainteresowania. Ja właśnie wyszukuję te mało znane obrazy, w których jak najmniej złych cech i wartości. Za dużo w realu zła, abym jeszcze wpatrywała się w ten brud w chwilach wolnych.
    Jak zawsze… chaotycznie, bo w głowie multum skojarzeń. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Nie zauważyłam, żeby serial był krytyką chrześcijaństwa. Pokazuje ludzkie błędy, to jak swoje czyny usprawiedliwia się wiarą, kontrast pomiędzy fanatyzmem i zbyt „luźnym” traktowaniem chrześcijańskich zasad. Cała nasza europejska kultura opiera się na chrześcijaństwie i to nas ukształtowało, jednak nie możemy unikać historii z jej dobrymi i złymi wydarzeniami.

      Seriale przede wszystkim mają służyć rozrywce. Nie znaczy, że jak ktoś lubi oglądać True Blood, Game of Thrones, czy the Borgias to zaraz wybiegnie na ulicę i będzie gwałcił i mordował. Żadne media nie mają takiej władzy, taką władzę ma religia (wystarczy popatrzeć na islam).
      Jesteśmy odbiorcami i sami wybieramy, co chcemy oglądać. Nikt nas nie przymusza. Jeśli ktoś chce znaleźć serial/film/książkę z rodzaju niszowych perełek to znajdzie – jedna z zalet internetu 😉

      Pozdrawiam cieplutko 🙂

      • Prawda… A jednak coraz więcej dzieciaków pod wpływem True Blood robi się na Emo czy insze wampirokłaki. Wystarczy przypomnieć sobie co się działo z milionami pod wpływem H. Pottera czy Matriksa. Niemniej co racja, to racja. Na szczęście wybór repertuaru – jeszcze – zależy od jednostki. Co jednak poradzić kiedy do kin, telewizji, etc dociera niemal w 100% tylko tandeta i pomór, a bądźmy ze sobą szczerzy… czy korzystanie perfidne z dobrodziejstw internetu jest bezpieczne?
        Jednak… Zachęcona nazwiskiem R. Scotta obejrzałam ostatnio kilka trailerów filmu „Prometeusz” a tam… No cóż… Nie bardzo wiem czy skuszę się na ten obraz. Sednem filmu – jak na razie, dość pobieżnie – wydaje się zniechęcanie ludzi do „zadawania pytań” o naturę rzeczy, naszych początków. Tak jakby cały Wszechświat był przeciwko nam. Ci reżyserzy chyba mają kiepską wyobraźnię.
        Żeby jednak nie było, że kieruje mną jakaś paranoja dodam, że po prostu nie lubię pewnego rodzaju kina, które epatuje przemocą, strachem, ciemnością, etc. Widok przelanej ludzkiej krwi boli mnie jednako, kiedy dochodzą do mnie wieści o zamachach, jak i kiedy wiem, że to tylko film.
        Jako że nie widziałam Borgiów, zdaje się na twój osąd. Skoro to wyłącznie dramat historyczny z naciskiem na psychologię władzy, to zmienia to obraz rzeczy. Dzięki za wytłumaczenie.

        Pozdrawiam serdecznie 🙂

      • Basiu, jeśli chodzi o Harrego Pottera i Matrixa to mamy odmienne zdania.
        Ja się wychowywałam na Harrym Potterze, miałam dziesięć lat, kiedy pojawił się pierwszy tom i… od tamtej pory czekam na list z Hogwartu 😉 Dla mnie Harry Potter był i jest opowieścią o tym, że dobro zawsze wygrywa ze złem, o sile przyjaźni i miłości. Oczywiście to jest bajka, ale jak przyjemna.
        Matrix z kolei to moje pierwsze oczarowanie filmem z rodzaju sf, totalnym zakochaniem się w Neo (od tego ma się te 13-14 lat ;)) i odkryciem, że nie wszystko jest takie, jakie nam się wydaje.
        Jak widać nie wyrosłam na złego człowieka. W międzyczasie połykałam tony książek i tez nie mogę stwierdzić, że czytałam same dobre, czy warte czytania.

        Jeśli chodzi o Prometeusza to chciałam iść do kina na ten film (tylko dlatego, że Scott wyreżyserował Gladiatora), ale przeczytałam kilka recenzji ludzi, z których zdaniem się liczę, pooglądałam trailery i doszłam do podobnego zdania, jak Twoje. Po raz kolejny pokazuje się nam, że nie warto zgłębiać tajemnicy początków ludzkości, dowiadywać się więcej, a kosmici okazują się obślizgłymi potworami, których ulubiona przekąską jest ludzki mózg. Jest to mało oryginalne i nudne. Ciekawe czy ktoś będzie miał kiedyś odwagę pokazać to w inny sposób?

        Jeśli chodzi o „Borgiów” to nie jest wyłącznie dramat historyczny. Tak, jak napisałam w swoim wpisie – opiera się na tej samej konstrukcji, co większość współczesnych, amerykańskich seriali, ale ma w sobie też coś, więcej, co warto docenić. Nie namawiam nikogo na oglądanie, wyraziłam swoje zdanie i to tyle 🙂

        Chciałabym bardzo, żebyś kiedyś napisała, co tak dokładnie nie podoba Ci się w Harrym Potterze. Z chęcią poznam Twój punkt widzenia.

        P.S. Czytam cały czas Orianę Fallaci i powiem jedno – CO ZA KOBIETA! Wyjątkowa, przeciwieństwo przeciętności.

  2. Ja się tutaj wyłamię – mój nauczyciel historii z ogólniaka był człowiekiem „dobrze poinformowanym” odnośnie drugiego życia duchownych i chętnym do przekazywania tej wiedzy uczniom – tak więc obrazy tego typu nie budzą we mnie oburzenia oraz zaskoczenia 🙂
    Przyznam się jednak, że miałam do serialu mieszane uczucia – jestem fanką brytyjskich produkcji kostiumowych oraz historycznych (z Downton Abbey na czele) i mam bardzo mieszane uczucia, gdy słyszę, że amerykanie mają nakręcić tego typu serial. Samouwielbienie twórców zza oceanu czasami potrafi zniszczyć nawet najlepiej zapowiadającą się historię. Niemniej po twoim tekście myślę, że się odważę i sięgnę po pierwsze odcinki – sezon ogórkowy w telewizji, prawie wszystkie produkcje zawieszone do jesieni – czas skosztować czegoś nowego 🙂

  3. Hej, pamiętasz jeszcze Madeleine? 🙂 Nie zdziwię się, jeśli nie. Byłam nieobecna jednak dosyć długo. Proszę, zajrzyj na mojego bloga, tam wszystko wyjaśniam 🙂

    Bardzo ciekawy tekst, wszystko co z Włochami jest związane jest dla mnie interesujące 🙂 Stylem trochę mi przypomina artykuły na Filmwebie jednego pana, lecz przypomnieć sobie teraz jego nazwisko to nie lada wyzwanie 😉

    • Styl jaki prezentuję jest moim własnym i cały czas nad nim pracuję. Nie czytam recenzji na filmwebie.
      Proszę nie reklamować bloga moim kosztem, następny taki komentarz zostanie usunięty.

  4. Bardzo ciekawie napisałaś. Zgadzam się – dążenie do władzy, posiadanie wielkiej władzy prowadzi bardzo często do upadku moralnego człowieka.
    Znam ludzi, którzy po dojściu do jakiegoś nawet niewielkiego stanowiska bardzo się zmienili… Co dopiero z zepsuciem tych najmożniejszych władców…
    Filmu nie znam, może kiedyś się na niego natknę. Czasami nie mam ochoty oglądać tej zgnilizny ludzkiej, bo chyba nie mam już na nią siły. Sama w takiej tkwię, bo to, co ostatnio wokół mnie się toczyło trudno nazwać inaczej. No ale, oby do przodu. Pozdrawiam serdecznie.

    • Ludzkość – wszyscy w niej tkwimy jednocześnie ją tworząc. Wady i zalety, dobro i zło, ambicja i lenistwo – życiowa układanka. Nie ma co się dołować tym, jacy są ludzie. Nie trzeba wszystkich brać na poważnie, nie są tego warci. Trzeba skupiać się na swoich bliskich, reszta jest tłem.
      Pozdrawiam cieplutko Kochana 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s