Mój ukochany film na Święta – Królowa Śniegu

Kocham baśnie. Wychowałam się nie tylko na bajkach Disneya, ale też na cudownych klasykach, jak Legenda, Labirynt, Niekończąca się opowieść i przygody Fantaghiro. Ten magiczny świat mnie absolutnie oczarował i trzyma w niewoli do dziś. To niesamowite, że podczas oglądania nie zwracam uwagi na plastikowe potwory, kiepskie (jak na nasze czasy) efekty specjalne czy jakiekolwiek nieścisłości lub brak logiki. Tamte filmy miały w sobie nieuchwytne „to coś” – duszę czy magię, która sprawiała, że wyobraźnia działała jak szalona przenosząc mnie w inny świat. Tak samo odbieram cudowną „Snow Queen” z 2002 roku.

Baśń Hansa Christiana Andersena została trochę zmieniona, a nawet rozbudowana, ale w ten pozytywny sposób. Gerda, jako mała dziewczynka traci matkę w piękny, zimowy dzień. Od tamtej pory jej ojciec stracił jakąkolwiek radość życia, a ona wyrasta na dość poważną, nieufną młodą kobietę. Do hotelu prowadzonego przez jej tatę trafia Kay, który szuka pracy i dostaje fuchę boya hotelowego. Oczywiście między młodymi rodzi się uczucie. On uczy ją polubić zimę na nowo i wprowadza w jej życie śmiech i radość. Ona otwiera swoje serce na te nowe, cudowne emocje. Niestety, wyznanie miłości przerywa przykry incydent – Kayowi podczas śnieżycy wpada coś do oka i od tamtej pory zmienia się w bardzo negatywny sposób. Zaczyna być wredny, złośliwy i niecierpliwy, a w jego sercu budzi się nienazwana tęsknota.

Kiedy do hotelu przybywa tajemnicza kobieta w bieli, Kay czuje do niej pewne przywiązanie, którego nie chce, bo kocha przecież Gerdę. Jednak kobieta w magnetyczny wręcz sposób przyciąga go do siebie. Chłopak walczy z tym uczuciem, ale powoli traci wolną wolę i wpada w zastawione na niego sidła. W ostatnim przebłysku świadomości zostawia Gerdzie rozpaczliwy list z prośbą o pomoc i odchodzi.

Wszyscy uznają chłopaka za zaginionego, ale Gerda nie godzi się z  tym stanem rzeczy. Wybiera się w pełną niebezpieczeństw i pokus podróż przez wszystkie pory roku i ich władczynie, żeby dotrzeć do najniebezpieczniejszej z nich -Królowej Śniegu i uratować ukochanego.

Bardzo lubię oglądać ten film w okresie około świątecznym (czyli przed, w trakcie lub po Świętach). Wprowadza mnie w zimowy nastrój i zawsze poprawia humor. Cudownie jest przenieść się w świat, gdzie miłość, dobro i wytrwałość pokonuje zło. Chemia pomiędzy Królową Śniegu (wspaniała rola Bridget Fondy) a Kayem, która delikatnie flirtuje z granicą podtekstu erotycznego jest wręcz magnetyczna. Ich relacje oparte na wzajemnej zależności od siebie są jednym z najmocniejszych punktów filmu. Poza tym przygotujcie się na gadające zwierzęta, znikających magików, oglądanie snów na żywo, jak filmu i wiele innych uroczych absurdów.

Polecam na długie, zimowe wieczory ;]

Reklamy

2 thoughts on “Mój ukochany film na Święta – Królowa Śniegu

    • Dziękuję, Tobie też wesołych Świąt i wszystkiego, co najlepsze w Nowym Roku 🙂
      Ten film w Polsce był niestety tylko dodatkiem do jakiejś gazety, kupiłam go na allegro, ale wiem, ze jest chyba w częściach na Youtube, więc polecam obejrzeć 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s